fot. iszczecinek.pl / Ćwiczenia ratownicze nad Jeziorem Trzesiecko w Szczecinku pokazują, jak groźny bywa lód.
Przy Centrum Edukacji Ekologicznej nad jeziorem Trzesiecko w Szczecinku odbyły się realistyczne ćwiczenia ratownicze, które miały działać ku przestrodze. Strażacy pokazali mieszkańcom i uczniom, jak wygląda akcja ratowania osób, pod którymi załamuje się lód – dokładnie tak, jak w prawdziwych wypadkach, gdzie liczą się sekundy.
Ćwiczenia przeprowadzono w rejonie Centrum Edukacji Ekologicznej i Rewitalizacji Jezior przy ul. Mickiewicza. W działaniach wzięło udział 56 strażaków Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Scenariusz był prosty, ale skrajnie niebezpieczny – poszkodowani znaleźli się w lodowatej wodzie i nie byli w stanie wydostać się o własnych siłach.
wideo: TV Zachód
Ratownicy w kombinezonach wypornościowych poruszali się czołgając po lodzie, korzystali z sań lodowych, lin asekuracyjnych i sprawdzonych technik ewakuacji z przerębla. Z pomostu koordynowano całość działań, a każdy etap – od zabezpieczenia miejsca zdarzenia po bezpieczne wyciągnięcie poszkodowanego – był dokładnie zaplanowany.
Ćwiczenia odbyły się w ramach ogólnopolskiej akcji „Bezpieczne Ferie”, której celem jest uświadamianie zagrożeń czyhających zimą nad wodą. Wydarzenie miało też wymiar edukacyjny – z bliska wszystkiemu przyglądali się uczniowie Zespół Szkół Nr 6 im. Stanisława Staszica.
Strażacy trenowali nie tylko samo ratowanie, ale również zabezpieczenie terenu, budowę stanowisk asekuracyjnych, samoasekurację, współpracę z innymi służbami – w tym z Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i Strażą Miejską – oraz kwalifikowaną pierwszą pomoc osobom z objawami hipotermii.
Jak podkreśla st. kpt. Mirosław Śledź, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinku, takie ćwiczenia mają dziś szczególne znaczenie.– Nie ma bezpiecznego lodu – ostrzega. – Mamy roztopy, temperatura jest na plusie i pokrywa lodowa bardzo szybko traci nośność. To, co rano wydaje się stabilne, po południu może być śmiertelną pułapką.
Widok strażaków wydobywających „poszkodowanego” z przerębla robił na obserwatorach duże wrażenie. I o to właśnie chodziło – by jasno pokazać, jak cienka jest granica między zimową rekreacją a tragedią. Na lodzie, zwłaszcza przy dodatnich temperaturach, nigdy nie jesteśmy naprawdę bezpieczni.
Lód pękał, sekundy decydowały. Tak ćwiczyli...
Czemu nie było dmuchania
Druch
19:35, 2026-01-15
Będą dodatkowe udogodnienia na nowym rondzie
Łysy Juras wie najlepiej co komu dolega i na wszystkim się zna jak mało kto .Zniszczył światła na pewno jako jedyny gburmistrz w Polsce.Ale co tam, wydał książkę, to będzie hit roku.Ciekawe czy wszystko w niej umieścił ze swojego życiorysu,bo ludzie sporo widzieli.
cenzor
16:35, 2026-01-15
Myślał, że nikt go nie znajdzie.
Ciekawe czy ci nowi policjanci to ziomale i orientują się już w miejscowej śmietance.
Lex
13:17, 2026-01-15
Myślał, że nikt go nie znajdzie.
Zapamiętaj sobie baranie - porządny złodziej nigdy nie kradnie w swojej parafii. A często też i w swojej diecezji.
g-a
12:08, 2026-01-15
0 0
Czemu nie było dmuchania