Mieszkaniec Szczecinka Łukasz Klein podjął próbę zdobycia Aconcagua, najwyższego szczytu obu Ameryk. Wyprawa miała wyjątkowy, symboliczny wymiar – w plecaku niósł flagę Szczecinka, którą planował wnieść na wierzchołek Andów. Choć góra ostatecznie nie pozwoliła się zdobyć, sama próba była dużym osiągnięciem i sprawdzianem granic w ekstremalnych warunkach.
Relacja z wyprawy dotarła z ostatniego miejsca, w którym możliwy był kontakt telefoniczny. - Jestem już wysokości 6000 metrów, warunki są bardzo trudne, aby zdobyć szczyt – pisał Łukasz Klein. - Jest duże ryzyko lawinowe, więc wszyscy zawracają na poziomie 6500 metrów i od tygodnia nikt nie zdobył szczytu. Już wtedy było jasne, że natura rozdaje karty, a bezpieczeństwo musi być ważniejsze niż ambicja.
Szczecinecki alpinista dotarł podczas ataku szczytowego na wysokość 6500 metrów n.p.m. Do celu brakowało nieco ponad 400 metrów, ale w górach wysokich to dystans, który potrafi decydować o życiu. Warunki pogodowe oraz realne zagrożenie lawinowe zmusiły zespół do odwrotu. Decyzja była trudna, lecz odpowiedzialna.
[FOTORELACJA]9440[/FOTORELACJA]
-Doszliśmy na wysokość 6500 metrów – relacjonował po zejściu. – Wysoko panowały bardzo trudne warunki. Z naturą się nie wygra i nikt nie powinien ryzykować życia w takich warunkach. Ale ostatnie trzy tygodnie pokazały mi wiele rzeczy, szczególnie o wsparciu, które otrzymałem od wielu osób. Słowa te dobrze oddają sens wyprawy, która mimo braku szczytu okazała się cennym doświadczeniem.
Flaga Szczecinka nie załopotała na samym wierzchołku Aconcagui, ale została wniesiona tuż pod szczyt, na wysokość, na którą dociera niewielu. Wróciła do Polski razem z alpinistą i – jak zapowiada – poczeka na kolejną okazję. Bo góry uczą pokory, a marzenia nie znikają wraz z odwrotem.
Warto przypomnieć, że dla Łukasza Kleina była to kolejna poważna wyprawa wysokogórska. W 2024 roku zdobył Kazbek (5054 m n.p.m.), jeden z najwyższych szczytów Kaukazu. Trzy lata wcześniej stanął na Mont Blanc (4810 m n.p.m.), najwyższej górze Alp. Na co dzień pracuje jako ratownik medyczny – w wojsku w 1 GPR w Powidzu oraz w karetce w Szczecinku. Jest także pasjonatem biegania i wspinaczki.
[ZT]24446[/ZT]
Choć Szczecinek leży daleko od wysokich gór, to Karkonosze i Beskidy ma doskonale poznane. Z czasem przyszedł moment na większe wyzwania – Aconcagua była kolejnym krokiem. Następnym celem pozostają Himalaje. Tym razem góra wygrała, ale próba była wielka i pokazała, że determinacja ze Szczecinka sięga naprawdę wysoko.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz