Zamknij
REKLAMA

Izabela Mazepa. Marzenia się nie spełniają, marzenia trzeba spełniać!

13.08, 20.10.2022 Aktualizacja: 13.17, 20.10.2022

Izabela Mazepa. Marzenia się nie spełniają, marzenia trzeba spełniać!

Izabela Mazepa – to zawodniczka, która nie boi się ani błota, ani wysiłku. Wkręciła się w OCR po same uszy i z determinacją realizuje kolejne cele. Tylko nam opowiada o pasji biegania, tajemnicach toru „Ninja Warrior” i o tym, dlaczego lepiej nie obijać się na wf-ie.

Jak zaczęła się twoja przygoda ze sportem?

Od najmłodszych lat sport był obecny w moim życiu, gdyż mama jest nauczycielką wychowania fizycznego. Jej pasja przeszła na mnie i stała się również moim konikiem.

A kiedy zapałałaś miłością do biegów przeszkodowych?

Trenuję je od ośmiu lat, a wszystko dlatego że znudziły mnie tradycyjne biegi uliczne. Szukałam innej dyscypliny, której mogłabym się poświęcić. Początkowo rozważałam triatlon, kupiłam nawet odpowiedni rower, ale ostatecznie spróbowałam biegów przełajowych. Start był bardzo udany, zwyciężyłam i wywalczyłam wejściówkę na pierwszą imprezę typu OCR. Pomyślałam, że to coś nowego, chętnie podejmę wyzwanie i przepadałam bez reszty…

Biegi przeszkodowe stają się coraz bardziej popularne w Polsce i na świecie. Na czym polega ich fenomen?

Sądzę, że są bardzo atrakcyjne i to zarówno ze strony zawodnika jak i kibiców. Od startujących wymaga się olbrzymiej wszechstronności: siły, szybkości, sprytu oraz wielkiej determinacji. Dla zagrzewających do boju to wspaniałe, różnorodne widowisko, dynamiczne i urozmaicone. Nie ma w nim miejsca na nudę, a poziom trudności sprawia, że każdy kto przekroczy metę może się poczuć jak zwycięzca. Start wiąże się zawsze z wyjściem poza swoją strefę komfortu. Oprócz przeszkód, które należy pokonać, czekają również: piach, błoto, woda morska, a czasem nawet śnieg.

Bywa, że tak jak podczas Formoza Challenge poruszamy się z obciążeniem i atrapą broni. Każdego nachodzą wówczas myśli „po co mi to było?” lub „co ja tu właściwie robię?”. Obserwowanie tych zmagań jest fascynujące, a zmiana jaka zachodzi na twarzach zawodników po dotarciu do celu, da się opisać tylko słowami „z piekła do nieba”.

Jak wygląda formuła takich zawodów?

Do pokonania jest trasa, a na niej ustawione kilka – kilkanaście przeszkód. Im dłuższy dystans, tym jest ich więcej. Rywalizacja sprinterska rozgrywa się zwykle na 5-7 km. Zwycięża ten zawodnik, który jako pierwszy zamelduje się na mecie. Grupy Elite – traktują rywalizację bardzo poważnie, walczą o medale indywidualne oraz zwycięstwo generalne w danym sezonie. Fala Elite ma to do siebie, że zawodnik musi pokonać wszystkie przeszkody bez najmniejszej pomocy. Znaczy to, że nie może np. poprosić innego zawodnika o łyk wody, czy pożyczenie rękawiczek. W kategorii open liczy się przede wszystkim dobra zabawa i pokonywanie własnych słabości.

Jak należy trenować by znaleźć się w czołówce rywalizacji?

Uczciwie i regularnie! Trzeba szybko biegać, mieć mocny grzbiet i mięśnie brzucha oraz pewny chwyt w dłoni. Przydają się podstawy ogólnorozwojowe z pierwszych lekcji wf-u. Skipy, wymachy, przysiady i pompki ze spięciem brzucha. Można przeskakiwać przez ławeczki, biegać po schodach i rozciągać z gumą. Na dalszym etapie wchodzimy na siłownię i tremujemy z przerzucaniem ciężkiego worka, ketla sztangi czy hantli. Każdy ma też w domu drążek, na którym ćwiczy zwis i mięśnie korpusu. Aby mieć „imadło w ręku” przyda się natomiast ścianka wspinaczkowa.

W Szczecinku mamy dobre warunki do uprawiania biegów OCR?

Wystarczające. Nasz tor w porównaniu z Warszawą czy Gdańskiem jest niewielki, jednak nie o to chodzi by szukać wymówek.

Jak często trenujesz?

W grupie spotykamy się trzy razy w tygodniu, jednak ja jestem cały czas w ruchu – zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym.

A jak trafiłaś do telewizji i programu „Ninja Warrior”?

Byłam fanką zagranicznych edycji programu, które regularnie śledziłam. Gdy tylko usłyszałam o polskiej wersji, wysłałam swoje zgłoszenie. Pomiędzy castingiem, a nagraniami upłynął jednak dłuższy czas, okazało się, że zaszłam w ciążę i plany występu musiały się nieco przesunąć. W kolejnym roku, gdy córeczka była już na świecie, spróbowałam ponownie. Przeszłam kwalifikacje z niezłym wynikiem i wystąpiłam. Było trochę stresująco, jednak to bardzo miłe wspomnienie.

Na tym się jednak nie skończyło…

Rzeczywiście, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu produkcja zadzwoniła do mnie rok później i zaproponowała abym została testerką toru. Pomyślałam – świetnie! Chętnie wyrwę się na kilka dni do Gliwic – bo tam kręcony jest program. Okazało się, że była nas piątka – główny zawodnik, który wykonywał wszystkie zadania jako pierwszy oraz czterech testerów, w tym ja – jedyna kobieta. Nasza misja polegała na sprawdzeniu każdej przeszkody pod względem technicznym. Czy drążek wisi dość wysoko by nie zahaczać stopami o taflę wody? Czy szczeble drabiny rozsunięte są na maksymalną rozpiętość ramion? Czy wszystkie przeszkody da się w ogóle pokonać?

Czy tor zbudowany w Polsce jest porównywalny stopniem trudności z jego wariantami zagranicznymi?

Miałam okazję sprawdzić się na torze w Londynie (tam poza czasem antenowym jest on dostępny dla odwiedzających) i mogę powiedzieć, że wszystkie są porównywalnie trudne. Dostałam nawet propozycję występu w brytyjskiej edycji „Ninja Warrior”, jednak wakacje dobiegały końca i niestety termin zdjęć bardzo mi nie odpowiadał.

Która z przeszkód była dla ciebie najtrudniejsza?

Wszystkie które wiążą się z poczuciem równowagi, zawierają elementy ruchome lub takie, gdzie trzeba trafić stopą w określony punkt. Podczas własnego startu odpadłam na „grzybkach”. Analizowałam tą sytuację i jestem pewna, że pod wpływem stresu nie spięłam mięśni brzucha, starając się jak najszybciej mieć ten element za sobą. Błąd kosztował mnie kąpiel w zimnej wodzie…

Sądzisz, że obecność kamer mobilizuje czy raczej deprymuje zawodników?

Z własnego doświadczenia powiem, że kamery bardzo stresują. Tor pokonywany podczas treningu staje się o wiele trudniejszy w świetle reflektorów. Jest to jeden z powodów, dla których rola testera była jednak przyjemniejsza.

Masz rozległą wiedzę z zakresu anatomii i jesteś ponadprzeciętnie sprawna. Nigdy nie myślałaś by związać się ze sportem zawodowo?

Nie, to moja pasja i hobby. Zawodowo jestem inżynierem i kierownikiem budów. Bardzo lubię swoją pracę i nie chciałabym jej zmieniać. Mam plan, aby poszerzyć nieco kompetencje i w najbliższym czasie zdobyć uprawnienia trenera OCR, może wówczas porozmawiamy…

Podsumujmy sportowo rok 2022? Zaliczymy go do udanych?

Jak najbardziej. Był to rok naszpikowany różnego rodzaju zawodami, a jego uwieńczeniem był „brąz” zdobyty na Mistrzostwach Polski OCR w Gdyni, w klasyfikacji Age. Towarzyszy mi co prawda małe poczucie niedosytu, gdyż przez głupi błąd na ostatniej przeszkodzie straciłam drugie miejsce, jednak i tak jestem szczęśliwa.

Zdobyłaś dziesiątki medali, które z nich są dla ciebie najcenniejsze?

Na pewno najwięcej czasu i wysiłku zajęło mi zdobycie wicemistrzostwa w całej Lidze OCR, w 2019 roku. Złożyło się na nie osiem biegów o różnym poziomie trudności i skomplikowania, rozgrywanych w kilku miejscach w Polsce. Najkrótszy z nich liczył 6 kilometrów, najdłuższy 24 kilometry w terenie górskim. Ciekawym doświadczeniem był również „Ćwierćmaraton Komandosa”, pokonywany z obciążeniem 10 kilogramów, w pełnym umundurowaniu wojskowym, łącznie z butami! Ten bieg zakończyłam na drugiej pozycji. Ponadto sama możliwość startu w klasyfikacji Elite na Mistrzostwach Europy w Holandii, Danii, Wielkiej Brytanii (trzy lata z rzędu) oraz na Mistrzostwach Świata w Kanadzie, była dla mnie sukcesem. Co tu dużo mówić, każdy medal jest wyjątkowy, na każdym biegu człowiek walczy nie tylko z konkurentami, ale przede wszystkim z własnymi słabościami.

A jak prezentują się plany na najbliższe miesiące?

Chyba dosyć ambitnie, bo chciałabym zakwalifikować się do przyszłorocznych mistrzostw Europy i świata w kategorii Elite i zmierzyć z najlepszymi. W tym celu muszę regularnie startować osiągając dobre wyniki. Jest więc szansa, że zobaczymy się na wszystkich czterech rozgrywkach „Formoza Challenge”, czyli w Obornikach, Kaliszu, Ustce i Gdyni oraz na wielu innych torach w całej Polsce.

REKLAMA

komentarz (7)

OLAOLA

4 1

Zazdroszczę samodyscypliny i zawzięcia. Chciałabym mieć takie coś u siebie ❤️ 14:56, 20.10.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Pani Pani

6 1

Pani pasja, determinacja i wspaniałe osiągnięcia są godne podziwu i wielkich oklasków👏👏👏 15:16, 20.10.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Michalina L.Michalina L.

5 1

Inspirująca postać, wnosząca do tego szarego świata jakąś pozytywną wartość. Gratuluję sukcesów i pozdrawiam. 15:25, 20.10.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

HahahaHahaha

2 0

Brawo dla Pani Izabeli natomiast całej reszcie pseudobiegaczy ze szczecinka wywyższających się bo oni biegają i są "fajni" przesyłam to co Agnieszka Hylinska przesłała swego czasu do nauczycieli 🤣🤣🤣 16:47, 20.10.2022

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

Trenerze....Trenerze....

1 0

Dokładnie , znam takiego jednego gagatka co to przebiegnie parę km i zaraz relacje na FB robi Albo chodzi na siłownię po to tylko żeby zapozować przed lustrem Wielki sportowiec a szczypior że aż szkoda gadać A najzabawniejsze jest to że w koło wszyscy się z niego śmieją i mają go za pajaca Prawdziwy sportowiec to taki który mimo przeciwności losu prze na przód i toczy walkę z własnymi słabościami , czasem wzdycha , czasem płacze ale nigdy się nie poddaje i robi to w zaciszu bez zbędnego szumu w socjal mediach.... 22:03, 20.10.2022


Do trenerzeDo trenerze

0 0

Brawo za madre slowo bo odwlasnie takich gagatkow jak opisałeś jest w tych pseudo teamach z 90% 16:38, 21.10.2022


BOBOLICEBOBOLICE

0 0

Izuś jestem z Ciebie bardzo D U M N A :-) 19:41, 21.10.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%