Lifestyle

Zamknij
fot. archiwum Klubu / Piłkarze Pogoni Wierzchowo

Pogoń Wierzchowo to coś więcej niż klub. Tu wszyscy gramy do jednej bramki

Magdalena Michalska Magdalena Michalska 09:04, 20.06.2026

Pogoń Wierzchowo to coś więcej niż klub. Tu wszyscy gramy do jednej bramki

Ponad pół wieku historii, awans do klasy okręgowej, zaangażowani działacze, wierni kibice i wyjątkowa atmosfera – tak w kilku słowach można opisać Ludowy Klub Sportowy Pogoń Wierzchowo. Za sportowymi sukcesami stoją jednak przede wszystkim ludzie, którzy od lat poświęcają swój czas i energię, by rozwijać lokalną piłkę nożną. O historii klubu, jego największych osiągnięciach, codziennym funkcjonowaniu oraz znaczeniu sportu dla mieszkańców rozmawiamy z prezesem Krzysztofem Świdzińskim.

Jak wyglądała historia klubu i jak zmieniał się on przez lata?

Pierwszym prezesem klubu był Stanisław Zdunek. Od 1974 roku mieszkańcy Wierzchowa nieprzerwanie grają w piłkę nożną. W dwa lata temu świętowaliśmy jubileusz 50-lecia działalności i przez cały ten czas nie było żadnej przerwy w funkcjonowaniu klubu. Nie doświadczyliśmy upadłości, nie zawiesiliśmy działalności, a zainteresowanie piłką zawsze było duże. Ja sam zostałem prezesem w 2007 roku. W przyszłym roku będę obchodził swój mały jubileusz – 20 lat na tym stanowisku. Dla niektórych to szmat czasu, ale patrzę na to nieco inaczej. Jedna kadencja trwa cztery lata, więc można powiedzieć, że jestem obecnie w trakcie piątej kadencji.

W jakim miejscu obecnie znajduje się klub?

W ubiegłym roku wywalczyliśmy awans do klasy okręgowej. To dla nas bardzo ważny sukces, zwłaszcza że było to już trzecie podejście do tego poziomu rozgrywek. Pierwszy raz zagraliśmy w klasie okręgowej w sezonie 2001/2002. Była to jednak krótka przygoda, trwająca tylko jeden sezon. Po spadku nie jest łatwo od razu wrócić na podobny poziom sportowy. Kolejna szansa pojawiła się w 2015 roku. Wówczas również wywalczyliśmy awans, ale ostatecznie z niego nie skorzystaliśmy. Zadecydowały przede wszystkim kwestie infrastrukturalne – brak odpowiedniego zaplecza socjalnego, słaba nawierzchnia boiska oraz ograniczone możliwości finansowe. Pamiętam tamten czas bardzo dobrze.

Zebrała się wtedy świetna grupa zawodników i pod względem sportowym byliśmy gotowi na grę w klasie okręgowej. Niestety inne okoliczności sprawiły, że nie mogliśmy zrobić kolejnego kroku.

Co najbardziej wyróżnia Wasz klub?

Myślę, że przede wszystkim rodzinna atmosfera. Zawodnicy spędzają ze sobą czas nie tylko podczas treningów czy meczów. Spotykają się również prywatnie, przyjaźnią, a ja często jestem świadkiem tych relacji. Atmosfera w szatni jest naprawdę wyjątkowa. Wielokrotnie słyszałem od działaczy innych klubów z powiatu szczecineckiego słowa uznania właśnie za to, jaką drużynę udało się stworzyć. Zawodnicy wzajemnie się motywują, wspierają i często nadrabiają charakterem czy zaangażowaniem to, czego czasem brakuje w umiejętnościach. Można powiedzieć: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Co jest dziś największą siłą drużyny?

Największą siłą zespołu jest charakter zawodników. Są waleczni, odpowiedzialni i bardzo sumiennie podchodzą do treningów. Oczywiście mamy kilku wyróżniających się piłkarzy, ale uważam, że o naszych wynikach decyduje przede wszystkim monolit drużyny. Wszyscy pracują na wspólny cel i często jeden zawodnik jest gotowy wykonać dodatkowy wysiłek dla drugiego. To dobry prognostyk na przyszłość. Drużyny oparte wyłącznie na dwóch czy trzech liderach często tracą swoją jakość, gdy ci zawodnicy przechodzą do innych klubów lub kończą kariery. My stawiamy na zespół.

Wyróżnia nas także rozmach działania. Wszystkie nasze mecze są nagrywane i można je później obejrzeć za pośrednictwem klubowego fanpage’a.

Jak wygląda typowy tydzień treningowy?

Jesteśmy klubem amatorskim. Trenujemy dwa razy w tygodniu, jednak nie mamy na stałe przypisanych dni treningowych. Terminy są dostosowywane do możliwości zawodników. Ci komunikują się za pośrednictwem grupy, trenerzy proponują terminy i wybierane są te dni, w których może pojawić się największa liczba piłkarzy. Staramy się, aby na każdym treningu uczestniczyło co najmniej 15–16 zawodników. W tym roku okres przygotowawczy rozpoczęliśmy 15 stycznia na sztucznej nawierzchni Powiatowego Centrum Sportu w Szczecinku. Obecnie trenujemy już na własnym boisku w Wierzchowie. Weekendy to oczywiście mecze ligowe rozgrywane zgodnie z terminarzem. Warto też wspomnieć, że wyróżnia nas nietypowe rozwiązanie jak na ten poziom rozgrywek – zamiast jednego szkoleniowca mamy duet trenerski. Są to Karol Jabłoński i Arkadiusz Czubaszek, którzy bardzo dobrze się uzupełniają.

Jak zmienił się futbol na przestrzeni ostatnich lat?

Myślę, że skończyły się już czasy, kiedy okres przygotowawczy opierał się głównie na ciężkim treningu siłowym. Współczesna piłka, nawet na poziomie amatorskim, znacznie większą wagę przywiązuje do taktyki.

Duże znaczenie ma również doświadczenie trenerów. Nasi szkoleniowcy sami grali w piłkę i potrafią wykorzystać zdobytą wiedzę w pracy z drużyną.

Dlaczego warto zapisać dziecko do klubu piłkarskiego?

Piłka nożna jest naszym sportem narodowym. Od pokoleń gramy w nią z pasją i z takim samym zaangażowaniem kibicujemy. Szczególnie w mniejszych miejscowościach jest to dyscyplina łatwo dostępna. Nie potrzeba basenu, toru kolarskiego czy kortów tenisowych. Wystarczy boisko i grupa chętnych osób. Dziś sport rywalizuje o uwagę dzieci z wieloma cyfrowymi rozrywkami, ale żaden ekran nie zastąpi prawdziwych relacji budowanych na boisku. Aktywność fizyczna poprawia zdrowie, uczy systematyczności i odpowiedzialności. Treningi wymagają punktualności, dyscypliny i wytrwałości. Kształtują charakter oraz uczą współpracy. Nie można też zapominać o roli trenera. Dla młodego człowieka może być on autorytetem, mentorem, a czasem także osobą, której łatwiej powierzyć pewne sprawy niż nawet rodzicom.

Obecnie w Wierzchowie nie prowadzimy drużyny młodzieżowej, ale jeśli pojawi się zainteresowanie ze strony młodych mieszkańców, z pewnością znajdziemy rozwiązanie.

Jakie emocje towarzyszą drużynie przed ważnym meczem?

Nasi zawodnicy kochają rywalizację, dlatego przed ważnymi spotkaniami łatwo zauważyć podekscytowanie i wzajemną mobilizację. W szatni dominują pozytywne emocje oraz koncentracja.

Czy jest mecz, który zmienił historię klubu?

Takich spotkań było kilka. Na początku XXI wieku Pogoń Wierzchowo sensacyjnie eliminowała w rozgrywkach pucharowych znacznie wyżej notowane drużyny. Szczególnie pamiętane jest zwycięstwo nad czwartoligową Darłovią Darłowo.

Tamte sukcesy oraz zespół zbudowany przez trenera Henryka Wrońskiego dały impuls do późniejszych awansów. W krótkim czasie drużyna przeszła dwie klasy rozgrywkowe i dotarła do klasy okręgowej, osiągając największy sukces w historii klubu.

Nie sposób też nie wspomnieć o ubiegłym sezonie, kiedy zapewniliśmy sobie historyczny awans do klasy okręgowej po zwycięstwie nad Orłem Łubowo. Po końcowym gwizdku były fajerwerki, szampan od kibiców i ogromna radość. To wspomnienie pozostanie z nami na długo.

Co czuje się po zwycięstwie wywalczonym w ostatnich minutach?

Takie mecze pamięta się latami. Dobrym przykładem jest spotkanie z Vimobilią Będzino rozegrane wiosną tego roku. Przegrywaliśmy już 0:2, później odrobiliśmy straty i wyszliśmy na prowadzenie 3:2. Rywale jeszcze wyrównali, ale w 90. minucie zwycięskiego gola zdobył Denys Myliuta. To był prawdziwy rollercoaster emocji. Takie zwycięstwa dają ogromną satysfakcję i jeszcze bardziej jednoczą drużynę.

A jak radzicie sobie z porażkami?

Był czas, kiedy tych porażek było znacznie więcej, więc dobrze wiemy, czym są sportowe niepowodzenia. Na szczęście jeden z naszych trenerów - Karol Jabłoński, bardzo dobrze przygotowuje zawodników pod względem mentalnym. Dzięki temu nie rozpamiętujemy przegranych, lecz staramy się wyciągać z nich wnioski.

Jest sportowa złość, chęć rewanżu i dalszej pracy. To podejście przynosi wymierne efekty.

Jak ważni są dla Was kibice?

Doping kibiców jest zawsze mile widziany. Jeśli tylko godzina meczu nie koliduje z ważnymi prywatnymi zobowiązaniami, możemy liczyć na grupę kilkudziesięciu osób. Taki mecz jest formą rozrywki, okazją by wyjść z domu, spotkać znajomych i oczywiście dać upust emocjom. Możemy liczyć tez na gości zainteresowanych piłką z Grzmiącej, Bobolic, innych klubów z terenu Miasta i Gminy Szczecinek. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że w Wierzchowie integrujemy się bardzo jako mieszkańcy, a klub sportowy współpracuje intensywnie z panią sołtys Wiesławą Czubaszek, lokalną OSP czy ze Stowarzyszeniem Aktywnych, na których także zawsze możemy liczyć.

Czy klub może istnieć bez wsparcia lokalnej społeczności?

Pewnie może, tylko po co? Najlepszym przykładem jest jubileusz 50-lecia klubu. Choć minęły już dwa lata, mieszkańcy wciąż wspominają to wydarzenie. Przygotowania trwały siedem–osiem miesięcy i wymagały ogromnego zaangażowania. Nie ograniczyliśmy się jedynie do turnieju piłkarskiego. Po sportowej części obchodów na boisku przenieśliśmy się na teren przy świetlicy wiejskiej, gdzie odbyła się główna uroczystość. Były podziękowania dla zawodników, trenerów, działaczy i sponsorów, część gastronomiczna przygotowana przez mieszkańców oraz mnóstwo atrakcji dla dzieci. Nie zabrakło dmuchańców, trampolin, malowania twarzy czy piany party. Całość zwieńczyła zabawa taneczna. Dopisała zarówno pogoda, jak i frekwencja. To był piękny przykład współpracy całej społeczności.

Porozmawiajmy o finansowaniu klubu. Trudno pozyskać sponsorów?

Powiem szczerze – tak. Bez wsparcia Gminy Szczecinek prowadzenie wiejskiego klubu sportowego byłoby bardzo trudne. W tym roku otrzymaliśmy 52 tysiące złotych w ramach realizacji zadania publicznego z zakresu wspierania i upowszechniania kultury fizycznej wśród mieszkańców Gminy Szczecinek. To środki, które pozwalają pokryć podstawowe koszty funkcjonowania: opłaty sędziowskie, udział w rozgrywkach, transport czy zakup niezbędnego sprzętu.

Warto podkreślić, że poza tym działamy społecznie. Zarząd liczący obecnie dziesięć osób nie pobiera wynagrodzenia, podobnie jak zawodnicy. Tymczasem pracy związanej z prowadzeniem klubu jest naprawdę bardzo dużo.

Także dzięki gminie przeszliśmy poważne zmiany inwestycyjne. W roku 2023 w ramach „Polskiego Ładu” gmina Szczecinek postawiała nam zaplecze, czyli szatnie kontenerowe którymi sami zarządzamy w ramach umowy użyczenia. To był ważny i przełomowy moment, dzięki któremu poczuliśmy, że mamy przy boisku „swój kąt”. Rok później – również przy wsparciu gminy – po dwudziestu latach generalną renowację przeszła płyta naszego boiska. I nie mówię tu o skoszeniu trawy czy zasypaniu dołków. Mamy teraz elegancki, równy obiekt z gęstą, wyszczotkowaną trawą i to od razu odbija się pozytywnie na wynikach sportowych.

Na zakończenie – o czym marzy dziś prezes Pogoni Wierzchowo?

Marzeń jest wiele, ale przede wszystkim chciałbym, aby klub nadal rozwijał się w takim tempie jak obecnie. Chciałbym, żeby nigdy nie zabrakło ludzi gotowych poświęcać swój czas dla lokalnego sportu, bo to właśnie oni są największą siłą każdego klubu. Marzy mi się również powrót szkolenia dzieci i młodzieży w Wierzchowie, bo to najlepsza inwestycja w przyszłość. A sportowo?

Chcemy jak najdłużej utrzymać się w klasie okręgowej i udowodnić, że nawet niewielka miejscowość może z powodzeniem rywalizować z dużo większymi ośrodkami. Jeśli nadal będziemy tworzyć tak zgraną drużynę i tak silną społeczność wokół klubu, jestem spokojny o przyszłość Pogoni.

Dodaj komentarz

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
0%