Zamknij
REKLAMA

Nie ma ikony bez modlitwy. Niezwykłe warsztaty w Parsęcku.

13:02, 04.08.2022 | .
Skomentuj fot. Katarzyna Kobuszewska
REKLAMA

Nie potrzeba szczególnego talentu plastycznego, ale wiele pokory i cierpliwości. Pisanie ikony to bowiem obcowanie z wielowiekową tradycją, rodzaj duchowych rekolekcji, a dla wielu uczestników także praca w założonej, prywatnej intencji.

- Moja droga do ikon była dość długa i kreta – wspomina pani Katarzyna Kobuszewska, po raz drugi prowadząca warsztaty pisania ikon w Parsęcku.

- Z zawodu jestem plastykiem, studiowałam także historię sztuki. Ikona przyszła do mnie późno, bo już w życiu dorosłym. Zawsze jednak powtarzam, że tak naprawdę to Pan Bóg przyszedł do mnie w ikonie, aby moja wiara zmartwychwstała.

Tematem warsztatów był wizerunek Trójcy Świętej autorstwa Adrieja Rublowa. To uczestnicy, grupa w większości mająca już pewne doświadczenie malarskie, sami zdecydowali o jego wyborze. Dla pani instruktor, to już piąte spotkanie z tym motywem. – Rok temu miałam okazję pisać ikonę Rublowa w oryginalnym rozmiarze, czyli 114 centymetrów w podstawie, na 142 centymetry wysokości.

Technika w jakiej powstają dzieła, to tempera chuda, zwana również jajową lub żółtkową.

Postępujemy tak jak 1300 lat temu nakazał kanon i jak w XV wieku malował Rublow. Złocimy prawdziwym złotem, malujemy farbami, które sami ucieramy z żółtkiem, a naszym medium jest piwo.

Nie bez znaczenia pozostaje również zastosowane drewno. Podobrazia powstały z lipy, a szpongi, czyli wzmocnienia w poprzek desek, z buczyny.

To ważne by pozostać wiernym kanonowi. Proces tworzenia ikony przypomina bowiem przepisywanie stron Biblii. Musimy być skupieni, staranni i dokładni.

To co w Parsęcku niezwykłe, to fakt że uczestnicy dzielili swój czas pomiędzy codzienną pracę a warsztaty. Pomimo zmęczenia, pośpiechu i ogromu obowiązków, każdego popołudnia przez dziesięć kolejnych dni (pomiędzy 21 a 31 lipca) przychodzili do świetlicy wiejskiej i obcowali ze sztuką.

Jak bardzo to dla nich ważne, dowodzi fakt, że dwie uczestniczki przybyły do Parsęcka z naprawdę daleka. Pani Danuta Kwiecień aż z Berlina, a pani Anna Szymańska z Podkowy Leśnej. W procesie żmudnego pisania ikon znalazły radość, wyciszenie i Bożą opiekę.

Duchowym wsparciem podczas pracy był dla artystów ksiądz Piotr Domaros – proboszcz parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w Parsęcku.

Jak podkreśla pani Katarzyna, ikonopisarstwo to droga która nie zna granic wiekowych, ani zawodowych. Jest to jednak droga trudna, gdyż w trakcie tworzenia człowiek mierzy się z całym szeregiem emocji: złością, niecierpliwością, zazdrością. Te wszystkie uczucia trzeba podczas pracy wyciszyć, gdyż inaczej nie osiągniemy założonego celu. Pisanie ikon to bowiem rodzaj wewnętrznych rekolekcji, podczas których człowiek musi pojednać się z Bogiem i poukładać sam ze sobą.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (5)

AronAron

9 5

Ksiądz z dziewczętami 🤔to dziwne. A nie powinni być tam chłopcy?!🤣🤣🤣 16:53, 04.08.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

LidkaLidka

1 3

Zalujesz że Ty tam nie byłeś :) 21:16, 04.08.2022


Do Lidka Do Lidka

1 2

Ty nie masz czego żałować bo ty tam byłaś 🤣🤣🤣 21:19, 04.08.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

BaloonBaloon

0 3

Do autorki M Michalskiej. Droga była kreta ?? Czy kręta ?? Jest różnica??? 22:21, 04.08.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

??????

2 0

Tyle zrozumiałeś z artykułu? Błysnąłeś bo literówkę znalazłeś? 00:23, 05.08.2022


REKLAMA
0%