Parking w centrum Szczecinka, a na nim rząd samochodów. Wszystkie łączy jeden element – kartka za szybą będąca ofertą sprzedaży. Czy to przypadek? Może jakiś komis? Okazuje się, że nie, choć niewiele się od niego różni. Wszystkie te pojazdy stoją na publicznym parkingu i zajmują miejsce tym, którzy do centrum przyjeżdżają załatwić codzienne sprawy.
Na taką właśnie sytuację poskarżył się pan Marek, który zwrócił się do naszej redakcji z prośbą o wyjaśnienie legalności podobnych praktyk.
„Piszę do Państwa, aby zwrócić uwagę na ważny problem, który dotyczy wielu mieszkańców Szczecinka, zwłaszcza tych zmotoryzowanych. Co jakiś czas możemy dowiedzieć się o różnych pomysłach instytucji zarządzających ruchem drogowym w Szczecinku dotyczących problemu z parkowaniem w centrum miasta. Faktycznie muszę powiedzieć, że na przestrzeni kilkunastu lat w naszym mieście zrobiło się tłoczno, ale na szczęście nie mamy takich problemów jak mieszkańcy dużych miast. Dobrą decyzją poprzedniego burmistrza było przeznaczenie terenu wzdłuż ulicy Jana Pawła II na miejsca parkingowe. Mamy setki miejsc do parkowania w rejonie sklepu Lidl i galerii Aria. Niestety muszę stwierdzić, że spora część tych miejsc jest wykorzystywana przez handlarzy samochodami jako darmowa giełda w środku miasta. Przechodząc tamtędy nieraz widuje te same samochody, które tygodniami stoją na parkingu z powieszonymi kartkami informującymi o cenie samochodu i jego parametrach. Dlaczego nikt tym tematem się nie zajmie? Zamiast pogonić z centrum tych handlarzy to dowiaduje się ostatnio o projekcie wybudowania w tamtym rejonie parkingu wielopoziomowego. Pokazana wizualizacja wygląda koszmarnie, a sam koszt inwestycji również zwala z nóg – 30 mln złotych. Czy Szczecinek jest naprawdę tak bogatym miastem, aby robić takie drogie i niepotrzebne inwestycje? Dlaczego nikt nie uporządkuje problemu „dzikiej giełdy samochodowej”. Czy mogliby Państwo poruszyć ten temat i zapytać np. pana Grzegorza Grondysa ze Straży Miejskiej dlaczego nic z tym nie robi?”
Zgodnie z sugestią zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do Straży Miejskiej, uzyskana odpowiedz może być jednak dla pana Marka (oraz innych czytelników zainteresowanych tematem) pewnym rozczarowaniem.
- Informuję, że przy obecnym stanie prawnym nie ma możliwości podejmowania jakichkolwiek interwencji w stosunku do osób parkujących samochody na publicznych parkingach, nawet jeśli posiadają one informacje o ofercie sprzedaży samochodu – wyjaśnił Grzegorz Grondys, komendant Straży Miejskiej w Szczecinku. - Jeżeli samochód posiada tablice rejestracyjne, nie wykazuje oznak porzucenia, posiada opłaconą składkę ubezpieczenia OC, posiada aktualny przegląd techniczny to brak jest podstaw do podjęcia interwencji.
Co więc można zrobić?
Wydaje się więc, że jedynym sposobem rozwiązania sytuacji jest wprowadzenie na parkingach objętych procederem zakazu postoju powyżej ustalonych godzin. Rozwiązanie to sprawdziło się w przypadku zatoczek przy ulicy Wyszyńskiego oraz parkingu przy markecie Netto (gdzie właściciele zdecydowali się na postawienie parkometru).
Można też wzorem innych miast dokonać pewnych zmian prawnych. W Poznaniu gdzie problemem były przyczepy reklamowe całymi tygodniami przetrzymywane na publicznych parkingach, władze dokonały zmian legislacyjnych i zaczęły wymagać od właścicieli przyczep zgody na ich pozostawienie od zarządcy drogi.
W Kędzierzynie Koźlu urzędnicy miejscy uporali się z „dzikimi komisami” poprzez ustanowienie „opłaty targowej” naliczanej za każdy dzień postoju „auta z kartką” na publicznym parkingu, natomiast władze Rzeszowa przegłosowały całkowity zakaz handlu na parkingach miejskich.
::addons{"type":"alert"}
