Nie każdy musi zostać pilotem, by poczuć smak wolności. Czasem wystarczy kawałek kartonu, odrobina cierpliwości i ktoś, kto pokaże, że własne marzenia da się skleić – dosłownie – kawałek po kawałku.
Rozmowa z Piotrem Pindralem, nowym sternikiem klubu modelarskiego „Wicherek”, działającego w ramach sekcji SAPiK.
Skąd wzięło się u Pana zainteresowanie modelarstwem?
Jest to efekt połączenia moich dwóch wielkich pasji. Po pierwsze od najmłodszych lat kochałem samoloty. A w czasach o których myślę – latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych niebo nad Szczecinkiem było gęste od samolotów i to nie tylko z naszymi polskimi znakami, ale i z czerwonymi gwiazdami. Zdarzały się samoloty rolnicze, bardzo często można było spotkać maszyny sportowe i oczywiście, szybkie samoloty bojowe. Wszystkie robiły na mnie wielkie wrażenie. Drugą pasją było majsterkowanie. Odkąd sięgam pamięcią starałem się tacie „pomagać” i wyciągałem rączki po narzędzia. Ciekawiło mnie gdy w mieszkaniu trwał remont, którędy przebiegały kable i oczywiście sekrety skrywane we wnętrzach różnych domowych urządzeń. Z połączenia tych dwóch dziedzin narodziło się właśnie modelarstwo lotnicze.
Pamięta Pan swój pierwszy model?
Przeszedłem typową drogę ludzi z mojego pokolenia, którzy wychowali się na takich czasopismach jak: „Modelarz” i „Mały modelarz”. Liczne publikacje z tamtych czasów trzymały niezwykle wysoki poziom merytoryczny i stanowiły bezcenną pomoc podczas prac modelarskich. To na ich podstawie wykonałem pierwszą, kartonową wycinankę szybowca, która po złożeniu próbowała latać. Bakcyl został połknięty, a z czasem kolejne modele stawały się coraz większe, bardziej skomplikowane i wykonane z innych materiałów. Niezapomnianym przeżyciem był dla mnie lot pierwszym modelem na uwięzi. Samolocik wyposażony był miniaturowy silnik spalinowy, a ze skrzydła wychodziły mu dwie linki, przy pomocy których modelarz sterował jego ruchem w obrębie półkuli. Staliśmy na ówczesnym Placu Nowotki a silniczek bez żadnego tłumika, wydawał tak głośne dźwięki, że aż dziw bierze że żaden z okolicznych mieszkańców nie przerwał na tej zabawy…
Co najbardziej zachwyciło Pana w lataniu modeli – technika, emocje, wolność, a może precyzja wykonania?
Modelarstwo jest niezwykłą dziedziną łączącą wiadomości z zakresu mechaniki, fizyki, aerodynamiki, materiałoznawstwa, a nawet meteorologii i historii. To ta niezwykła fuzja, wzbogacona jeszcze o twarde umiejętności manualne. W dodatku mój konik, czyli morderstwo lotnicze pozwala przeżyć namiastkę co jest dostępne pilotom. Współczesne technologie pozwalają nie tylko śledzić lot modelu, ale również – za pomocą specjalnych gogli FPV podziwiać świat z wysokości kokpitu. A wszystko to w bezpiecznych warunkach, które w razie „wypadku”, skończą się co najwyżej koniecznością pozbierania szczątków po naszej zabawce.
Od kiedy prowadzi Pan warsztaty modelarskie dla mieszkańców?
Za sterami klubu modelarskiego „Wicherek” stoję stosunkowo krótko, bo od lata 2025 roku, zaznaczyć jednak trzeba że szczecineckie tradycje w dziedzinie modelarstwa są znacznie dłuższe! Moim mistrzem pozostaje pan Włodzimierz Falkowski, którego w tym miejscu serdecznie pozdrawiam i życzę mu dużo zdrowia. To on przez pięćdziesiąt siedem lat rozwijał modelarską pasję wśród mieszkańców, najpierw w Młodzieżowym Domu Kultury, a po jego połączeniu z Szczecineckim Ośrodkiem Kultury, pod auspicjami Samorządowej Agencji Promocji i Kultury. Bez cienia przesady możemy powiedzieć, że to właśnie on wychował wiele pokoleń pasjonatów i rozsławiał Szczecinek zdobywając niezliczone trofea, zwłaszcza w niszy modeli pływających. Bardzo się cieszę, że dyrekcja SAPiK-u dostrzegła edukacyjny, a wręcz politechniczny walor tych zajęć i możemy kontynuować modelarskie tradycje naszego miasta.
[FOTORELACJA]9461[/FOTORELACJA]
Kto najczęściej bierze w nich udział – dzieci, młodzież, dorośli?
Jesteśmy otwarci na wszystkich, choć główna grupa zajęciowa jest bardzo młodziutka. Zasadniczo przyjmujemy dzieci od dziesiątego roku życia, mamy również dwóch siedmioletnich rodzynków. Co ciekawe liczba dziewczynek i chłopców jest taka sama. Współpracuje z nami kilku nastolatków, a osoby dorosłe, zajmujące się modelarstwem w domach przychodzą czasem na konsultacje. Służymy doradztwem, pomocą i oczywiście chętnie wspólnie poszukamy odpowiedzi na każde modelarskie wyzwanie.
Jak reagują osoby, które po raz pierwszy puszczają w powietrze własnoręcznie zbudowany model?
Pytałem młodzież i opinie są zgodne to uczucie nazywa się szczęście. Po pierwsze rzadko kiedy mamy okazję trzymać w dłoniach coś co wykonaliśmy sami od początku do końca, po drugie przekonanie się, że nasze dzieło naprawdę działa daje satysfakcję nieporównywalną z niczym innym. To mieszanka spełnionych marzeń, ciężkiej pracy i wolności za którą wszyscy tęsknimy.
Co daje Panu największą satysfakcję w pracy z uczestnikami?
To jest świetne pytanie, bo odpowiedz jest dla mnie oczywista. Największą frajdą jest dla mnie patrzenie jak młodzi ludzie czynią postępy! Zwłaszcza na początkowym etapie są one dostrzegalne dosłownie z modelu, na model. Podczas zajęć nie spieszymy się, to nie szkoła gdzie trzeba jak najwięcej wycisnąć z jednej godziny lekcyjnej. Stosujemy zasadę Papcio Chmiela, który tworzył pod hasłem „Bawiąc – uczy, ucząc – bawi”. Stosujemy „płodozmian”. Modele latające przeplatamy tymi kołowymi lub papierowymi domkami. Zdarzyło się nam również rozkręcić drukarkę by poznać jej działanie i spróbować sił na maszynie tnącej styropian. Eksperymentujemy, malujemy, próbujemy, a wszystko to małymi kroczkami.
Czego – oprócz samego modelarstwa – uczą się uczestnicy warsztatów?
Jednym słowem - samodzielności. Bo często jest tak, że uczestnik po raz pierwszy właśnie w naszej pracowni trzyma w ręku wkrętak, kombinerki lub nożyczki. Umiejętności rzemieślnicze – przed laty zupełnie podstawowe – zostały dziś wyparte przez kulturę kupowania gotowych modeli, nad czym bardzo boleję. Inną kwestią jest dyscyplina. Dzieci zapoznają się z regulaminem BHP w pracowni i zobowiązują go przestrzegać. Wiedzą, że instruktora należy słuchać, narzędzia odkładać na miejsce, a swoje stanowisko pracy utrzymywać w czystości. To takie mini przygotowanie do przyszłej pracy. Poza tym jak już wspominałem modelarstwo łączy w sobie wiedzę z naprawdę wielu dziedzin. Na przykładzie uczestnika zajęć - Piotrusia powiem, że niedawno skleił model polskiego samolotu sportowego RWD-6 i był to przyczynek by poznać sylwetki Franciszka Żwirko i Stanisława Wigury. Mieliśmy więc taką małą lekcję historii.
Jakie błędy najczęściej popełniają początkujący modelarze?
Są dwie kwestie które mogą szybko zniechęcić osobę początkującą. Brak cierpliwości oraz stawianie sobie zbyt ambitnych celów. Bo modelarstwo to dziedzina która nie wybacza fuszerki. Żaden etap nie może być pominięty, nic nie zostanie przyśpieszone, nie rzucamy się z motyką na słońce. Sięgamy po projekty możliwe do wykonania na danym etapie. Najpierw kartonowe, następnie plastikowe, mniejsze przed większymi, takie do podziwiania przed takimi z mechanizmem ruchu.
Jakie ma Pan marzenia związane z rozwojem warsztatów?
Przed nami wielka przeprowadzka, bo wkrótce opuszczamy siedzibę przy ulicy Kilińskiego i zajmiemy pomieszczenia w nowo wyremontowanym budynku dworca. Marzy mi się oczywiście więcej miejsca w widnym pomieszczeniu, a także kolejne, coraz trudniejsze modele. Marzę o patrzeniu jak podopieczni zdobywają nowe umiejętności i o sukcesach sportowych. Przed nami zawody, konkursy i święto latawca, a spotkać nas będzie można w Koszalinie, Ustce, Pile, Szczecinie, Poznaniu i Chojnicach. Jeśli więc są w Szczecinku chłopcy i dziewczynki którzy chcieliby spróbować nowej pasji, serdecznie zapraszam do kontaktu pod numerem: 503 132 391.
Rozmawiała Magdalena Michalska
Rozmowa z Piotrem Pindralem, nowym sternikiem klubu modelarskiego „Wicherek”, działającego w ramach sekcji SAPiK.
0 0
Brawo!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu iszczecinek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz