Zamknij
REKLAMA

Tropem praprapradziadka… czyli dlaczego warto poznać swoje drzewo genealogiczne.

Magdalena Michalska 08.57, 08.12.2022 Aktualizacja: 09.13, 08.12.2022

Tropem praprapradziadka… czyli dlaczego warto poznać swoje drzewo genealogiczne.

Od dziewięciu lat Natalia Lipowicz, niczym detektyw śledczy poszukuje korzeni swojej rodziny. Dzięki wytrwałości i zdobytej wiedzy, może się dziś poszczycić drzewem genealogicznym liczącym szesnaście tysięcy członków (!) oraz licznymi sukcesami w poszukiwaniu krewnych innych osób. Działa też w social mediach, gdzie na Tik Toku i na Instagramie edukuje, odpowiada na pytania i pomaga rozwikłać rodzinne tajemnice.

Jak zaczęła się pani przygoda z genealogią?

Tematem zainteresowałam się w 2013 roku, jako uczennica gimnazjum. Odkryłam wówczas, że mój dziadek był ode mnie 106 lat starszy, a moja mama pojawiła się na świecie, gdy jej tata miał 72 lata, a mama 47 lat. Fakt ten wydawał mi się na tyle zadziwiający, że postanowiłam zgłębić losy swoich najbliższych, tak aby oddzielić fakty od rodzinnych legend.

Wiek dziadka okazał się prawdziwy?

Tak, rzeczywiście po raz ostatni został ojcem w wielu 72 lat, a moja babcia okazała się być jego trzecią żoną.

Proszę opowiedzieć o nich coś więcej, bo historia zapowiada się nadzwyczaj ciekawie.

Jak wszyscy mieszkańcy powiatu szczecineckiego moi krewni również byli przesiedleńcami. Dziadek od strony mamy pochodził z łódzkiego, a babcia z lubelskiego. Mamy więc pewność, że poznali się i pobrali dopiero po przybyciu na Ziemie Odzyskane.  Dziadek był trzykrotnie żonaty. Jego pierwsza żona zmarła młodo, z drugą związek po prostu się nie układał. Na Pomorze Zachodnie trafił jako jeniec obozu w Gross Born, skąd uciekł do miejscowości Polne. Tam najął się jako pracownik u małżeństwa Niemców i doczekał końca wojny. Gdy w styczniu 1945 roku obywatele Rzeszy opuszczali region, osobiście odwiózł swoich pracodawców na pociąg… Losy babci były równie ciekawe. Gdy wróciła z robót przymusowych, okazało się że jej najbliżsi nie żyją, więc ruszyła w daleką podróż z córką, za swoim narzeczonym, który trafił na Ziemie Odzyskane. Niestety jej ukochany wybrał związek z inną kobietą, a dach nad głową samotnej kobiecie zapewniły córki z pierwszego małżeństwa dziadka! Udało mi się ustalić, że tragiczny los stał się udziałem wszystkich dzieci jakie urodziła babcia. Córka Krysia została zabrana, a po wojnie zwrócona przez niemiecką rodzinę. Syn Zdzisław, zmarł w wieku dziecięcym, natomiast Andrzej został zabrany przez urzędników Lebensborn jako dziecko o cechach aryjskich i wszelki ślad po nim zaginął.

To opowieść na miarę „Stulecia Winnych”.

Archiwa potrafią nas bardzo zaskoczyć. Na przykład kiedyś szukając aktu ślubu pewnej pary, dotarłam do księgi kościelnej w której na marginesie umieszczona została adnotacja, że do zawarcia małżeństwa nie doszło, gdyż dzień przed planowaną uroczystością pan młody wdał się w bójkę z przyszłym szwagrem.

Gdyby któryś z naszych czytelników chciał poznać własne korzenie, od czego powinien zacząć?

Od rozmowy z najbliższymi i usystematyzowania faktów. Ustalenia kto przebywał w obozie pracy, kto w obozie koncentracyjnym. Czy ktoś był represjonowany? Był kombatantem? Gdziekolwiek wyemigrował? Dla utrzymania porządku pomocne może być spisanie danych z nagrobków. W tym celu możemy skorzystać z jednej ze stron, takich jak: „grobonet.com” lub „eCmentarze.pl”. W Barwicach mamy stronę: „sip.gison.pl”, która pomaga w nawigacji po cmentarzu i na której sprawdzimy do kiedy opłacony jest nasz nagrobek. Osobiście ją uaktualniam i administruję. Trzeba wiedzieć, że skarbnicą wiedzy o przodkach są Urzędy Stanu Cywilnego. Ja zaczynałam poszukiwania właśnie tam - od uzyskania aktu małżeństwa swoich dziadków.

Jakie inne źródła mogą okazać się pomocne?

Pomocne są przede wszystkim księgi metrykalne, to znaczy: księgi urodzeń, małżeństw i zgonów. To na ich podstawie większość osób tworzy swoje drzewa. Przydatna jest także wszelka dokumentacja wytworzona przez Kościół np. księgi pogrzebów czy alegaty (aneksy do zawarcia małżeństwa). Poza tym jeszcze księgi wieczyste, księgi meldunkowe, teczki wojskowe oraz akta notariuszy.

Warto przeglądać skany metryk, które są udostępnione na takich stronach, jak: „Szukaj w Archiwach”, „GenBaza”, „FamilySearch”, a także przeszukiwać indeksy na stronie: „Geneteka”, „Lubgens”, „BaSIA famula”, „Projekt Podlasie”. Indeksy tworzą wolontariusze tacy jak ja, którzy przepisują księgi do baz, dzięki czemu możemy szukać swoich przodków po nazwisku, a nie przeglądać skan po skanie.

Czy w dokonaniu kwerendy można zwrócić się do pani o pomoc?

Oczywiście! Jeśli jest to tylko możliwe, to wykonuje takie kwerendy. Staram się także nauczyć zainteresowane osoby jak szukać, bo samodzielne znalezienie informacji o przodku jest fajną sprawą i pozwala pomóc także innym.

Jaką najciekawszą historię rodzinną (nie koniecznie własną) ocaliła pani od zapomnienia?

Było ich dość dużo, ale jest jedna która szczególnie zapadła mi w pamięć. Dwa lata temu pojawiła się na Facebooku prośba o zostawienie kartki na grobie, na cmentarzu w Barwicach - co z chęcią uczyniłam. Wydrukowałam informację z próba o kontakt i zostawiłam na dwóch wskazanych grobach. Dzięki temu prostemu zabiegowi rodzina z Barwic i USA, po latach odnowiły kontakt i wymieniły się zdjęciami.

Czy słusznie domniemam, że na pewnym etapie poszukiwań przydaje się znajomość cyrylicy lub łaciny?

Oczywiście warto nauczyć się wzoru pisania metryk, imion i zwrotów jakie są tam używane. Przydaje się też znajomość języka rosyjskiego, niemieckiego i łaciny, ale nie trzeba być w nich bardzo zaawansowanym. Biegłość przychodzi wraz z doświadczeniem. Im więcej będziemy czytali lub nawet indeksowali metryk, tym mniej dokumentów będzie stanowiło jakąkolwiek trudność.

W jakim stopniu badania DNA mogą pomóc w poszukiwaniu przodków?

Takie badania pomogą najbardziej rodzinom których krewni wyemigrowali za wielka wodę, gdyż to w USA najwięcej osób poddaje się testom. W przypadku Polski bywa to różnie, ale wydaje mi się, że nie ryzykując, nie odkryjemy wielu tajemnic.

Jaka motywacja przyświeca ludziom spędzającym długie godziny w archiwach?

Co ciekawe, żyjemy w takich czasach, że często wcale nie trzeba wychodzić z domu, aby przeglądać dokumenty z archiwum. Za sprawą tej zmiany coraz więcej osób przystępuje do poszukiwań, bo wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Uważam, że zdecydowana większość osób chce ocalić od zapomnienia przodków, bez których nie byłoby ich na świecie. Duża część z nich - w tym ja – pragnie rozwikłać rodzinne tajemnice i przerwać tabu. Inni są po prostu ciekawi po kim odziedziczyli szeroki nos i niebieskie oczy oraz jak losy przodków wpłynęły na to, gdzie my - ich potomni - żyjemy i czym się zajmujemy…

Czy tym „co nas podnieca” są domniemane korzenie szlacheckie?

Rzeczywiście jest spora grupa osób, którą fascynuje szlacheckie pochodzenie. Przyjęło się błędne przekonanie, że osoby noszące nazwisko zakończone na „ski/ska” takie pochodzenie mają. Jest to oczywiście mit. Spotkałam się też z przypadkiem poszukiwaczy „mitycznego dworu”, o którym w rodzinie krążyły plotki. Dla części takich osób jest to w zasadzie główny powód by zacząć swoją przygodę z genealogia. Zazwyczaj okazuje się jednak że wywodu szlacheckiego nie sposób przeprowadzić, bo przodek otrzymał nazwisko z sufiksem twórczym – SKI, przez błąd spisującego księgi albo że historia dworu jest „nadmuchana”, a przodek był tam tylko parobkiem.

Gdzie możemy śledzić pani aktywność w sieci?

Moje działania można śledzić na bieżąco na Tik Toku oraz na Instagramie „Poleniwemu”. Udzielam się także na grupach genealogicznych na Facebooku: „Genealodzy PL” oraz „Znaczenie i pochodzenie nazwisk polskich” - gdzie pomagamy sobie nawzajem w poszukiwaniach, wyjaśniamy znaczenie nazwisk, a na innych podgrupach kierujemy by jak najsprawniej uzyskać np. zdjęcia krewnych ze starych wniosków paszportowych bądź dowodowych.

REKLAMA
 

komentarz (13)

Justyna Justyna

6 0

Piękna pasja! Kiedyś próbowałam narysować swoje drzewo, ale dotarłam tylko do pradziadków. 09:09, 08.12.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Czesław Czesław

3 3

Sukces na miarę polskiej reprezentacji! 11:53, 08.12.2022


kobieta z pasjąkobieta z pasją

5 0

🧡💛💚💙💜🤎💯 09:24, 08.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Gratulacje Gratulacje

3 1

Dla ślicznej Pani. Pozdrawiam 09:44, 08.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MarekMarek

5 0

Chyba normalnie sam spróbuję! 10:25, 08.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

PotomekPotomek

1 0

Trudno znalezc korzenie wsrod przesiedlencow, najlepszym dokumentem na odnalezienie przodkow sa ksiegi parafialne, jesli wiemy skad pochodzil nasz dziadek , najprosciej, przy odrobinie szczescia zasiegnac informacji u ksiedza z danej parafii. Mojej rodzinie, dzieki hobby, ambicji i dlugoletniej wytrwalosci jednej z ciotek udalo sie dotrzec do przodkow z poczatku XVII w. Fajna sprawa, ale wymaga duzo checi i zapalu. Pozdrawiam. 11:06, 08.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

TrolekTrolek

4 0

Ja założyłem konto na myheritage i po uzupełnieniu swojego drzewka mam dostęp do drzew genealogicznych do 1700 roku. Niestety, szlachty w swoim drzewie nie znalazłem.
Mają tam też usługę badania DNA, to w portalu można znaleźć nieślubną rodzinę na całym świecie, 🤠 11:28, 08.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

GrażkaGrażka

2 0

Podziwiam i gratuluję sukcesu. 12:38, 08.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

SDFGHSDFGH

0 0

Ludzie ogólnie mało wiedzą skąd tu są i kto z kim się koligacił . Przyjechali tu z Wileńszczyzny z Grodna , "Akcja Wisła" , Kieleckie ... Teraz , żeby sprawdzić księgi parafialne , trzeba by było pojechać na Litwę , Białoruś i w Bieszczady ... są też z innych miejsc , ale piszę o większości w Szczecinku . No i meczety na Podlasiu bo widać po gębach , że Tatarski gen nie zaginął . Na cmentarzu w Szczecinku (jak ktoś nie jest miejscowym Niemcem ) to może się cofnąć do pradziadka , no ci młodsi to do prapradziadków . Ostatecznie do ludzi którzy mając ponad 70-80 lat i przyjechali tu w 1945 roku . Urodzeni byli w 1860/70 . Czyli 160 lat temu ... ale takich było mało . 12:59, 08.12.2022

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

CwierctatarCwierctatar

2 0

Wymieszane geny, to sukces zywota. Mam nadzieje, ze dozyje setki, tak jak moi dziadkowie. A z geby to blizej mi do Szkota.😁 13:12, 08.12.2022


Marcin PiepikMarcin Piepik

0 0

Nie jest to do końca prawda. Sprawdź: https://geneteka.genealodzy.pl (indeksy metryk, także z Litwy, Białorusi i Ukrainy). Serwis https://www.familysearch.org/pl udostępnia dużo metryk w formie skanów z terytorium Litwy i Białorusi. 11:35, 09.12.2022


Polak Polak

1 2

Koszt skanu w Polsce wynosi 2 złote, a u naszych "przyjaciół" Litwinów okupujących Wileńszczyznę - 52 EURO. 13:06, 08.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

AlikAlik

1 0

Zajmuję się genealogią. Udało mi się połączyć kilka rodzin, które nie miały pojęcia, że na drugim końcu świata mają krewnych. Absorbujące, wciągające, poszerzające wiedzę hobby. Jest jednak trochę przeszkód: bezduszne RODO, różna interpretacja prawa przez różne usc, trudności w kresowych poszukiwaniach, bardzo duże koszty za transfery bankowe na Białoruś i... niemożność ich realizacji że względu na sankcje. Jest mnóstwo polskich dokumentów w białoruskich archiwach, a przez sankcje- nie można teraz niczego stamtąd wydobyć. 19:59, 09.12.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%