Spis treści
W poniedziałek radni Rady Miasta Szczecinek spotkają się na nadzwyczajnej sesji. Jednym z najważniejszych tematów będzie sprawa komunikacji miejskiej i projekt uchwały dotyczący taryf w autobusach. Zanim dokument trafi pod obrady, głos zabrał burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. Jego wpis nie zostawia złudzeń: wokół powrotu płatnych przejazdów zaczyna się poważne polityczne starcie.
Poniedziałkowa nadzwyczajna sesja Rady Miasta w Szczecinku może mieć duże znaczenie dla przyszłości miejskich autobusów. Radni zajmą się tematem, który bezpośrednio wiąże się z planowanym przywróceniem płatnej komunikacji miejskiej. Chodzi o taryfy, czyli o to, ile i na jakich zasadach pasażerowie mieliby płacić za przejazdy.
Sprawa od początku budzi emocje. Bezpłatna komunikacja miejska funkcjonuje w Szczecinku od kilku lat i dla wielu mieszkańców stała się czymś oczywistym. Problem w tym, że według władz miasta obecny model coraz mocniej obciąża budżet i samą Komunikację Miejską.
Przed sesją głos w tej sprawie zabrał burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. W obszernym wpisie w mediach społecznościowych odniósł się do projektu uchwały przygotowanego przez radnych Koalicji Obywatelskiej. Ocenił go bardzo krytycznie.
– Projekt uchwały o taryfach w szczecineckich autobusach przygotowany przez radnych KO, w wypadku jego przegłosowania, całkowicie zdemoluje sens powrotu do płatnej komunikacji publicznej.
Burmistrz: doszliśmy do ściany
Jerzy Hardie-Douglas przekonuje, że rezygnacja z darmowych przejazdów nie wynika z politycznej zachcianki, ale z sytuacji finansowej miejskiej spółki. Jak napisał, siedem lat finansowania darmowych autobusów nie tylko dla mieszkańców Szczecinka, ale dla wszystkich korzystających z komunikacji miejskiej, doprowadziło spółkę do bardzo trudnego położenia.
– Siedem lat fundowania darmowych przejazdów nie tylko mieszkańcom Szczecinka, ale wszystkim osobom korzystającym z komunikacji miejskiej, doprowadziło do zapaści Spółki. W Spółce nie ma środków na podwyżki płac, na konieczne remonty infrastruktury, na przygotowania spółki do dywersyfikowania dochodów. Nie ma na nic.
Burmistrz wskazuje, że przy takim modelu nie ma pieniędzy nie tylko na bieżące potrzeby, ale też na rozwój komunikacji. Chodzi między innymi o nowe linie, wydłużanie już istniejących tras czy zwiększenie częstotliwości kursów.
To ważny argument, bo mieszkańcy od lat zgłaszają problemy z dostępnością komunikacji w różnych częściach miasta. W publicznej dyskusji pojawiają się między innymi Raciborki, Marcelin, Trzesieka czy Świątki.
– Oczywiście nie ma też środków na oczekiwane przez mieszkańców uruchamianie kolejnych linii, wydłużanie istniejących, czy zwiększanie częstotliwości kursowania autobusów. Doszliśmy do ściany.
Chodzi nie tylko o autobusy, ale też budżet miasta
We wpisie burmistrz szerzej opisuje problem finansowy. Zwraca uwagę na rok 2027 i koniec covidowego moratorium dotyczącego sposobu wydawania środków budżetowych. Według niego dalsze zwiększanie dopłat do Komunikacji Miejskiej będzie wtedy możliwe wyłącznie z dochodów bieżących miasta, a dochody majątkowe ponownie będą mogły iść tylko na inwestycje.
W praktyce oznacza to trudniejszą układankę budżetową. Miasto będzie musiało zbilansować wydatki bieżące, a jednocześnie zachować zdolność kredytową. Burmistrz pisze wprost, że bez tego Szczecinek może stracić możliwość zaciągania kredytów.
– Mieszkańcy nie muszą tego wiedzieć, ani tych niuansów rozumieć, ale już Radni powinni.
Włodarz zarzuca części radnych, że nie rozumieją finansowych konsekwencji utrzymywania obecnego systemu. Innych oskarża o wykorzystywanie trudnej sytuacji spółek miejskich do politycznej gry.
– Niestety Ci, po części nie potrafią zrozumieć że dziury w KM nie da się zasypywać ograniczaniem inwestycji, zaś inni cynicznie wykorzystują trudną sytuację spółek, lobbując za rozwiązaniami które mają pokazać słabość władzy wykonawczej.
Polityczne napięcie przed sesją
Wpis burmistrza ma też wyraźny polityczny wymiar. Jerzy Hardie-Douglas odnosi się do radnego Marka Ogrodzińskiego, przewodniczącego Klubu radnych KO, i zarzutu niedotrzymania obietnic wyborczych.
Burmistrz przyznaje, że w kampanii wyborczej deklaracje często pokazują kierunek, w którym kandydat chce iść. Później jednak, po objęciu władzy, dochodzi zderzenie z realną sytuacją finansową, układem sił w radzie i twardymi danymi.
– Czy ja nie chciałem zostawić bezpłatnych przejazdów autobusowych, co do których wprowadzenia miałem zresztą zawsze mieszane uczucia? Chciałem, bo wiem jak trudno odebrać ludziom coś, co się im wcześniej dało. A jednak dziś wiem, że jako osoba odpowiedzialna nie mogę tej obietnicy spełnić.
To jedno z najmocniejszych zdań całego wpisu. Burmistrz jasno przyznaje, że utrzymanie darmowych autobusów było politycznie wygodniejsze, ale jego zdaniem finansowo nieodpowiedzialne.
„Życie na kredyt zawsze źle się kończy”
Hardie-Douglas mocno krytykuje także poprzednie władze miasta. W jego ocenie rządy Daniela Raka i decyzje poprzedniej ekipy przyczyniły się do problemów spółek miejskich, w tym Komunikacji Miejskiej, PGK, Aqua-Tur oraz ZGM-TBS.
– Beztroskie rządy Daniela Raka z którym blisko współpracował Marek Ogrodziński, namaszczony przez niego na szefa Klubu, doprowadziły spółki miejskie - Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, Komunikację Miejską, Aqua-TUR, ZGM-TBS do kolosalnych kłopotów.
Według burmistrza wyprowadzanie miejskich spółek z problemów jest trudne, kosztowne i mało efektowne. Nie daje szybkiego politycznego zysku, ale jego zdaniem jest konieczne, jeśli miasto ma się rozwijać i inwestować.
– Moją rolą jest bezpieczne prowadzenie miasta przez okres 5 lat i dbanie o jego zrównoważony rozwój. Dlatego muszę być czasami rzecznikiem niepopularnych posunięć.
Na końcu wpisu burmistrz apeluje do radnych, aby podczas sesji spojrzeli na sprawę szerzej niż tylko przez pryzmat popularności decyzji. Przekonuje, że mieszkańcy po latach nie będą rozliczać radnych wyłącznie z tego, czy autobusy były darmowe, ale z tego, czy miasto rozwijało się, inwestowało i miało pomysł na przyszłość.
– Życie na kredyt zawsze źle się kończy. Warto o tym wszystkim pomyśleć w trakcie jutrzejszej sesji.
Radni zdecydują o kierunku komunikacji
Poniedziałkowa sesja może więc pokazać, czy w Radzie Miasta istnieje większość dla powrotu do realnie płatnej komunikacji miejskiej, czy też radni będą próbowali złagodzić ten ruch tak mocno, że — jak twierdzi burmistrz — cały sens zmian zostanie podważony.
Dla mieszkańców najważniejsze będą konkrety: kto zapłaci za przejazd, ile będzie kosztował bilet, jakie będą ulgi i czy pieniądze z biletów faktycznie przełożą się na lepsze kursowanie autobusów.
Temat darmowej komunikacji miejskiej w Szczecinku przestaje być wygodnym hasłem. Staje się jednym z najpoważniejszych testów dla obecnych władz miasta i radnych tej kadencji.