Obchody Święta Wojska Polskiego i rocznicy Bitwy Warszawskiej, jakie miały miejsce w Szczecinku w bieżącym roku, skłaniają do kilku refleksji.
1. Pani Poseł Golińska już umie przemawiać. Jej wystąpienie było zgrabnie skomponowane, dobrze wygłoszone, nie było ani za krótkie, ani za długie. Takie „w sam raz”. I – co dziś ważne u osób pretendujących do miana prawdziwego polityka – wygłoszone „z głowy”, czyli bez kartki, panie burmistrzu Rak.
Początkowo nie zrozumiałam fragmentu dotyczącego Powstania Warszawskiego, w którym Pani Poseł odniosła się do spotkania z uczestnikami tego Wydarzenia mówiąc – „zapytałam ich jako matka, co czuli idąc do Powstania”. Hmm, gdyby pytanie to zadała matkom powstańców, pytając co czuły godząc się na udział w Powstaniu ich dzieci, to jeszcze miałoby to sens, ale… No tak, matki powstańców dawno już nie żyją, więc pytać można jedynie ich dzieci. Czemu jednak „jako matka”?
Odpowiedź jednak nasuwa się sama – Pani Poseł już od paru lat przypomina nam o swoim macierzyństwie i takąż otacza nas opieką – a to „jak mama z mamą” pogada w ministerstwie i dofinansowanie załatwi, a to z troską pochyli się nad problemami tego czy innego naszego środowiska. Z troską. Matczyną troską. Bo Pani Poseł jest jak Matka. Nasza Matka.
I będziemy przecież o tym pamiętać za dwa miesiące.
2. Tzw. oprawa, czyli część „artystyczna” jest dla mnie absolutnym odkryciem i nowością na miarę wynalezienia demokracji i praw człowieka. Bo oto nie należy jej analizować odnosząc się do archaicznych i będących mocno passe kryteriów takich jak „profesjonalizm”, „poziom wykonania”, „właściwy dobór treści” itp. Wspominała też o tym Pani Poseł, mówiąc, iż „wydarzenie to kreowane jest oddolnie”. Idzie o to – i to właśnie jest ta uderzająca po oczach i uszach nowość – że prezentacje artystyczne z okazji Święta Państwowego nie muszą być „dobre”, „profesjonalnie wykonane”, czy „wartościowe”. One muszą być…
No właśnie, muszą być. A skoro zgłosił się zespół BELL CANTO – to zaśpiewa. Bo śpiewać lubi i może. I jeszcze wiersze tam panie piszą. I mogą je zadeklamować.
W zasadzie o tym, że „śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej” wiedzieliśmy już od czterdziestu z górą lat od J. Stuhra.
Ale wielu z nas myślało, że to był żart.
3. W stosunku do roku ubiegłego poprawiono nagłośnienie.
