Jestem mieszkańcem Szczecinka od ponad pół wieku i jednym z wyborców dzisiejszych (jak i wcześniejszych) władz miasta z tej, a nie innej opcji politycznej.
Otrzymałem dziś (właśnie odebrałem ze skrzynki pocztowej) maseczkę "antywirusową", zapowiadaną dostawą przez Urząd Miasta. Zapewne nikt ze znających się chociażby cokolwiek "na rzeczy" osób, nie sprawdzał ich przydatności. Przecież wystarczy z jednej strony owej, jednowarstwowej maseczki psiknąć jakimkolwiek dezodorantem (ja użyłem perfum), aby się przekonać, że jego strumień przedostaje się na drugą stronę bez większych przeszkód. Zatem pytam się - do czego mają one służyć, jeśli ten materiał, z którego jest zrobiona maseczka każde kaszlnięcie - czy kichnięcie - nie stanowi większej przeszkody dla wirusów w "naszym aerozolu", wydalanym z niewiele mniejszym ciśnieniem?!!
Ja używam do cedzenia nalewek bardziej gęstego materiału. Przyda mi się więc przez jakiś czas jedynie do czyszczenia butów.
Sprawa pozostaje otwartą z zasadniczym pytaniem - czy w ten sposób ktoś zamierzał walczyć z pandemią, czy też umożliwił szybki i niezły zarobek kolejnemu partaczowi?!!
Jestem więc nadal przekonanym, że "moja" maseczka, zrobiona z podwójnej warstwy papierowego ręcznika kuchennego jest o wiele bardziej skuteczną ..
U dołu przedstawiam więc już kolejny raz to moje rozwiązanie, które stosuję od wielu dni.
Po pierwsze - każdą maskę zakupioną tu czy ówdzie warto sprawdzić w bardzo prosty sposób, a mianowicie:
- weź do ręki obojętnie jaki dezodorant w spraju i psiknij nim w maskę - jeśli strumień aerozolu będzie widoczny z drugiej strony - maskę wyrzuć do kosza na śmieci. Bowiem Twoje - czy kogo innego - kichnięcie lub kaszlnięcie przedostanie się przez filtr (materiał) maski, niosąc z sobą .. aerozol z wirusami.
Po drugie - może komuś się przydać w przyszłości - zrób sobie sam, jeśli nie możesz kupić.
W sieci można znaleźć wiele "patentów" na wykonanie dla siebie jednorazowej maseczki na twarz, chroniącej (w pewnym zakresie) przed zakażeniem koronawirusem.
Ja osobiście zastosowałem inne rozwiązanie dla samego mocowania, aby wymieniać tylko filtr papierowy, pozostawiając uchwyt mocujący do kolejnego, wielokrotnego wykorzystania.
Podwójny arkusz z ręcznika papierowego (można znaleźć ciut większe rozmiary, zależnie od producenta) - składam w harmonijkę o szerokości paska ok.1,5 cm (im gęściej, tym lepiej) a obydwa końce już tak złożonego papieru zapinam .. krokodylkami, zakupionymi w sklepie elektronicznym. Krokodylki te połączyłem cienką (wytrzymałą!!) gumką takiej długości, aby opinała moją głowę. Złożony w ten sposób papier - po zapięciu krokodylkami - rozsuwam delikatnie, tworząc dosyć nawet zgrabną, i dolegającą do twarzy maseczkę, którą to zakładam przed wyjściem z domu (pod brodę i na nos). Gotowy zestaw - gumka + krokodylki do wielokrotnego użytku (po odkażeniu), a papier służący jako filtr - do .. spuszczenia z wodą muszli klozetowej, po zdjęciu z twarzy. Można go najpierw porwać na kawałeczki, myjąc następnie dokładnie swoje ręce. Jestem osobiście przekonany, że takie maseczki nie odbiegają swoją skutecznością od tych, materiałowych.

