Do naszej redakcji zgłosiła się Czytelniczka, która zaobserwowała niepokojąca sytuację w jednej ze szczecineckich firm. Sprawa dotyczy pracowników ochrony, którzy mają polecenie badania temperatury kierowców, którzy przyjeżdżają do firmy tirami.
-Zgłaszam się do Was z bardzo poważną sprawą w nadziei, że ktoś coś z tym zrobi, bo do tej pory nikt palcem nie kiwnął z obawy przed interesem firmy, całkowicie bagatelizując zdrowie i życie ludzi, pracowników, ich rodzin i dzieci. –napisała na wstępie nasza Czytelniczka, która dodała:
-Kierownik transportu firmy znajdującej się na Bugnie (dane do wiadomości redakcji), nakazał bezpośrednią kontrolę i mierzenie temperatury wszystkim kierowcom przyjeżdżającym do zakładu z całej Europy, niejednokrotnie z epicentrum pandemii koronawirusa. Dotyczy to także wszystkich pozostałych gości i kontrahentów wchodzącym na teren zakładu. Ludzie pracujący w ochronie - jako zakład pracy chronionej - to ludzie na grupach inwalidzkich ze schorzeniami chorobami i inwalidztwem. Często osoby te mają osłabiony organizm i stanowią grupę podwyższonego ryzyka dla pandemii koronawirusa. To oni - z zarządzenia kierownictwa firmy - mają mierzyć i sprawdzać temperaturę bez żadnego zabezpieczenia, bez masek ochronnych, odzieży, rękawic, bez najmniejszego uprawnienia medycznego i przeszkolenia w tym kierunku.
Czytelniczka dodaje, że osoby te mają następnie kontakt z praktycznie całą załogą firmy.
::addons{"type":"alert"}
- Przemieszczają się później po terenie całego zakładu w celu obchodu obiektu. Po służbie wracają do domów, do rodzin i dzieci, które mogą bezpośrednio zarazić wirusem albowiem bezobjawowa możliwość zarażania to nawet 14 dni.
-To całkowicie wbrew prawu, wbrew medycynie, wbrew BHP i obowiązkom ochrony. To bezpośrednie narażenie na utratę zdrowia i życia. -zaznacza Czytelniczka.
