Lifestyle

Zamknij
archiwum

Zaczęło się od rozmowy. Dziś mają własny klub i grają w lidze

Magdalena Michalska Magdalena Michalska 09:29, 14.06.2026

Zaczęło się od rozmowy. Dziś mają własny klub i grają w lidze

Od pasji kilku osób i wspomnień o lokalnych tradycjach tenisa stołowego do klubu, który po zaledwie roku działalności występuje w rozgrywkach ligowych. STS Piast Gmina Szczecinek rozwija się dynamicznie, przyciągając zarówno młodych adeptów, jak i doświadczonych zawodników. O początkach tej inicjatywy, pracy z młodzieżą oraz sportowych ambicjach rozmawiamy z trenerem Ryszardem Szatkowskim.

Jak zaczęła się historia klubu?

To dość nietypowa historia. Zawsze byłem człowiekiem aktywnym i działając wcześniej w innym klubie miałem z tyłu głowy pomysł, żeby stworzyć coś własnego i pracować z młodzieżą. Pamiętałem też Darka Żelaznego – człowieka, który był prawdziwym fenomenem. Choć sam nie grał zawodowo w tenisa stołowego, jako opiekun sekcji ULKS Żółtnica wychował wielu świetnych zawodników, a jego podopieczni zdobywali nawet medale mistrzostw Polski. Po jego śmierci zacząłem się zastanawiać, co dziś robią jego dawni wychowankowie. Przypadkiem spotkałem jednego z nich i okazało się, że nadal gra. Potem dotarliśmy do kolejnych osób: Przemka Obłozy, Laury Śliwińskiej, Mateusza i Bartka Kozińskich czy Krzyśka Jaruszczaka. Od słowa do słowa doszliśmy do wniosku, że warto stworzyć własny klub. Tak powstał STS Piast Gmina Szczecinek. Zaledwie po roku działalności rywalizujemy w rozgrywkach V ligi, a po latach nieobecności Gmina Szczecinek znów ma swojego reprezentanta w ligowym tenisie stołowym.

A pomysł na nazwę?

Nazwę wymyśliłem osobiście. Chciałem, żeby była prosta, tradycyjna i łatwa do zapamiętania. Skoro mamy już w regionie kluby z członami „Gryf” czy „Tur”, to padło na „Piasta”.

Ilu zawodników obecnie trenuje w klubie?

Około trzydziestu. Mamy pełen przekrój wiekowy – od dzieciaczków po dorosłych zawodników, w tym także tę „młodzież”, którą odziedziczyliśmy po Darku Żelaznym.

Co wyróżnia Wasz klub na tle innych?

Młodość. Dziś nie jest łatwo zachęcić dzieci i młodzież do regularnego uprawiania sportu. Świat wirtualny oferuje mnóstwo atrakcji, często bez wychodzenia z domu. Tym bardziej cieszy mnie, że ciągle trafiają do nas nowi młodzi zawodnicy. Wymaga to sporo pracy, ale warto.

Dlaczego tenis stołowy jest sportem wartym uwagi?

Tenis stołowy rozwija zarówno ciało, jak i umysł. Poprawia refleks, koordynację ruchową i koncentrację, a jednocześnie nie obciąża stawów tak jak wiele innych dyscyplin. To sport dostępny praktycznie dla każdego – od dzieci po seniorów. Do rozpoczęcia przygody wystarczy rakietka, piłeczka i trochę chęci. Dodatkowym atutem jest to, że można go uprawiać przez cały rok, niezależnie od pogody.

Czego uczy młodych ludzi ta dyscyplina?

Przede wszystkim cierpliwości i systematyczności. W tenisie stołowym nic nie przychodzi od razu, a postępy są efektem regularnej pracy. Młodzi zawodnicy uczą się także koncentracji, szybkiego podejmowania decyzji oraz radzenia sobie z porażkami. Po przegranym punkcie trzeba natychmiast skupić się na następnym – i to jest cenna lekcja nie tylko w sporcie.

Jakie cechy powinien mieć dobry zawodnik?

Na pewno refleks, dobrą koordynację ruchową i sprawność. Ale równie ważna jest głowa. Trzeba umieć zachować spokój, nie rozpamiętywać błędów i szybko dostosowywać się do przeciwnika. Tenis stołowy to bardzo szybka gra, dlatego często o wyniku decydują drobne szczegóły i umiejętność podejmowania właściwych decyzji pod presją.

Jak zmienił się ten sport na przestrzeni ostatnich lat?

Tenis stołowy bardzo się zmienił i nadal ewoluuje. Kiedyś była to gra znacznie wolniejsza, dziś tempo jest zdecydowanie większe. Między innymi dlatego 1 października 2000 roku Międzynarodowa Federacja Tenisa Stołowego podjęła decyzję o zwiększeniu średnicy piłeczki z 38 do 40 milimetrów. Chodziło o to, aby gra była łatwiejsza do śledzenia zarówno dla kibiców, jak i telewidzów. Od wielu lat światowy tenis stołowy zdominowany jest przez kraje azjatyckie, przede wszystkim Chiny. Przez pewien czas funkcjonowało nawet zjawisko określane potocznie jako „eksport pingpongistów”, ponieważ zawodnicy z Chin reprezentowali barwy innych państw. Korzystała z tego również Polska. Najbardziej znanym przykładem jest Li Qian, która reprezentowała nasz kraj na igrzyskach olimpijskich i zdobyła między innymi złoty medal mistrzostw Europy w grze pojedynczej. Dziś wiele europejskich federacji stawia jednak przede wszystkim na szkolenie własnej młodzieży i rozwój rodzimych talentów.

Z którego sukcesu klubu są Państwo najbardziej dumni?

Dzięki dużej pomocy Gminy Szczecinek możemy się rozwijać. Mamy nie tylko bardzo dobre warunki do treningu dla kilkudziesięciu osób, ale możemy również uczyć się od najlepszych. To właśnie Gmina dofinansowała nasz wyjazd na 94. Indywidualne Mistrzostwa Polski w Tenisie Stołowym, które odbyły się w Szczecinie w dniach 20–22 marca 2026 roku. Mogliśmy kibicować i zrobić sobie zdjęcia z takimi osobistościami jak Jakub Dyjas - olimpijczyk z Rio de Janeiro i  trzykrotny medalista mistrzostw Europy czy Miłosz Redzimski - olimpijczyk z Paryża 2024 i mistrz Europy do lat 21. Wspomnę jeszcze w tym miejscu, że naszym lokalnym wzorem z którego możemy czerpać, jest Kamil Kiljanek, który często właśnie wpada do nas na treningi i dzieli się doświadczeniem gracza I ligi.

 

Czy są zawodnicy, którzy szczególnie się wyróżniają?

Mamy czterech bardzo dobrze rokujących młodych zawodników. Są to: Ksawier Git-Gehetke, Alan Hestowski, Kacper Kozdoń i Stasiu Zmaczyński. Jeśli wytrwają i nie zrobią sobie dłuższej przerwy w treningach, to uważam, że sportowa przyszłość stoi przed nimi otworem.

Jak wygląda droga młodego zawodnika od pierwszego treningu do zawodów?

Wszystko zaczyna się od zabawy i oswojenia z rakietką oraz piłeczką. Później przychodzi czas na naukę podstawowych uderzeń, pracy nóg i zasad gry. Z czasem pojawiają się pierwsze treningowe mecze i lokalne turnieje. Zazwyczaj po kilku miesiącach regularnych zajęć młody zawodnik jest gotowy, by spróbować swoich sił w oficjalnych rozgrywkach.

Jakie emocje towarzyszą startom w turniejach?

Emocji nigdy nie brakuje, ale w tenisie stołowym wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie ma czasu na rozpamiętywanie błędów czy nieudanych akcji. Trzeba skupić się na kolejnym przeciwniku i następnej piłce. To sport indywidualny, w którym zawodnik przede wszystkim rywalizuje sam ze sobą i własnymi ograniczeniami. Jednocześnie jest to środowisko pełne wzajemnego szacunku – po meczu zawsze podaje się rękę i często umawia na rewanż.

Co jest dziś największym wyzwaniem w pracy z młodzieżą?

Każde pokolenie ma swoich sportowych idoli i dziś wielu młodych ludzi chciałoby odnieść sukces na miarę Roberta Lewandowskiego. Za moich czasów chłopcy chcieli być drugim Dejną albo Lubańskim. Sam przez wiele lat grałem w piłkę nożną, bo to najpopularniejszy sport pod naszą szerokością geograficzną. Tymczasem warto dać dziecku szerszy wybór i zachęcić je do próbowania różnych aktywności. Nie każdy musi zostać mistrzem świata, żeby czerpać korzyści z aktywności fizycznej. A i w tenisie stołowym nie brakuje wielkich postaci – od Andrzeja Grubby po współczesne talenty, takie jak Miłosz Redzimski czy Samuel Kulczycki.

Jakie inne sportowe aktywności mogą służyć lepszej grze w ping-ponga?

Jak powiedział kiedyś Tomasz Hajto, gra w tenisa stołowego to taka „truskawka na torcie” całego wysiłku, jaki trzeba włożyć w przygotowanie sportowe. Przydają się treningi na siłowni, elementy lekkiej atletyki oraz dużo ćwiczeń rozciągających. Ping-pong jest sportem bardzo dynamicznym, dlatego zawsze przykładamy dużą wagę do rozgrzewki.

Jakie są najbliższe plany i cele klubu?

Nie chcę wybiegać z planami zbyt daleko, ale mamy wsparcie gminy dlatego możemy liczyć, że o Szczecinku świat ping – ponga jeszcze usłyszy. Przede wszystkim pan wójt Ryszard Jasionas obiecał nam zasponsorować nowe stoły do gry, na co bardzo liczymy. Pozwoli nam to rozwinąć się do tego stopnia, że zaczniemy myśleć o organizacji turnieju rangi wojewódzkiej. Nie ukrywam, że marzeniem moim jest przeprowadzenie także zawodów ogólnopolskich. Nie muszą to być indywidualne mistrzostwa polski, ale poziomu juniorów lub kadetów. Interesującym pomysłem byłyby również mistrzostwa mastersów dla zawodników po 40. roku życia. W podobnej imprezie, w której niedawno kibicowałem, wystartowało ponad 300 zawodników. To pokazuje, że tenis stołowy ma ogromny potencjał i przyciąga ludzi w każdym wieku. Mam nadzieję, że w przyszłości podobne wydarzenie uda się zorganizować także u nas.

Dodaj komentarz

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
0%