Zamknij
REKLAMA

Mój sokole chmurnooki… Rozmowa z sokolnikiem Konradem Kucharczykiem

10.51, 05.11.2022 . Aktualizacja: 11.02, 05.11.2022
Skomentuj fot. Magdalena Michalska
REKLAMA

Daleńcińskie, wietrzne pola to miejsce gdzie popołudniami można spotkać podleśniczego Konrada Kucharczyka. To właśnie tam trenuje wraz ze swoim sokołem wędrownym - Diegio. Tylko nam opowiada o ptasich zwyczajach, pasji ornitologicznej i wspaniałych polskich tradycjach sokolniczych.

[FOTORELACJA]6877[/FOTORELACJA]

Znam kilku właścicieli papug i kanarków, jednak miłośnika sokołów spotykam po raz pierwszy.

To rzeczywiście nietypowe zajęcie. Sądzę że liczbę wszystkich sokolników w Polsce można oszacować na kilkuset, a takich aktywnie polujących ze swoim ptakiem na poniżej stu. Dla mnie wszystko zaczęło się dwanaście lat temu, podczas nauki w Techniku Leśnym w Warcinie, gdzie znajduje się Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Drapieżnych Dżawat. Po zajęciach lekcyjnych pomagałem w opiece nad drapieżnikami i tam zetknąłem się pierwszy raz z sokolnictwem.

Jak stał się pan posiadaczem sokoła wędrownego?

Ptak którego teraz układam, to Diego – samiec w drugim roku życia. Jest to pierwszy sokół którego udało mi się wyhodować więc jest dla mnie szczególnie ważny. Sokoła można również zakupić z legalnej hodowli o czym zaświadczają odpowiednie dokumenty i obrączka na nodze ptaka. Aby stać się jego opiekunem trzeba nie tylko odpowiednich warunków, ale przede wszystkim fachowej wiedzy dotyczącej potrzeb i zachowań sokołów. Trzeba też zadawać sobie sprawę z obowiązków jakie taki zakup za sobą pociągnie, bo sokół potrzebuje częstych treningów i trudno go podrzucić znajomym w czasie wakacji . Opieka nad tymi drapieżnikami, w porównaniu do typowych zwierząt domowych jak kot, pies czy nawet papuga, bardzo się różni.

Czy między panem, a sokołem jest jakiś rodzaj więzi podobny na przykład do relacji człowiek – pies?

Jest, choć to coś zupełnie innego niż w przypadku psa i jego opiekuna. Ptaki te są raczej samotnikami i nie są w stanie nawiązać tego typu więzi. Z natury są oportunistami dlatego to my musimy udowodnić, że ta relacja jest dla niego opłacalna. Człowiek jest dla sokoła źródłem pokarmu i ostoją bezpieczeństwa, a później również pomocnym kompanem w łowach. Ptak wraca na rękawicę i współpracuje, ponieważ wiąże się dla niego z nagrodą lub sukcesem w polowaniu. To człowiek musi w tej relacji okazać się stroną bardziej elastyczną i dobrze wyczuwającą potrzeby sokoła.

Ja zatem wygląda komunikacja między opiekunem a sokołem.

Od małego przyzwyczajamy ptaka do obecności człowieka, a jeśli ma polować - również psów. Uczymy też nakładać karnal, czyli czapeczkę na oczy. Funkcją tego „nakrycia głowy” jest pozbawienie ptaka bodźców wzrokowych i wytłumienia tendencji do zrywania się za każdym razem, gdy gdzieś w oddali zauważy potencjalną ofiarę. Ćwiczymy też wskoki na rękawice. Tym sposobem ptak reaguje na zdjęcie karnala, zakręcenie wabidłem, czasem na pewien określony rodzaj dźwięku lub ruch rękawicą. Ptak zazwyczaj łatwo powraca na wezwanie po nieudanym polowaniu. Jeśli jednak złapał zdobycz, sokolnik musi go odszukać. Wtedy pomocne są dzwonki, które ptak ma przymocowane do nóżek, karteczka z danymi kontaktowymi właściciela oraz nadajnik dzięki któremu ustalimy kierunek w jakim się oddalił.

Zdarzyło się panu, że sokół uciekł?

Raz miała miejsce taka sytuacja. Mój ptak spotkał kruka, który był akurat w zaczepnym nastroju i oba zaczęły się szybko oddalać. Na szczęście nie trwało to długo i po krótkim poszukiwaniu udało się go zlokalizować. Jak tylko mnie spostrzegł to powrócił.

Skąd w ogóle wywodzi się sztuka polowania z sokołem?

Sokolnictwo jest bardzo starym zajęciem, uprawianym na Dalekim Wschodzie, jeszcze przed naszą erą. Dla ludzi prowadzących koczowniczy tryb życia i utrzymujących się głównie z pasterstwa i łowiectwa, ptaki drapieżne stanowiły odpowiednik kuszy. Za kolebkę sokolnictwa uważa się Chiny i Persję. Ocenia się, że do Europy sokolnictwo dotarło ok. III wieku, a do Polski około wieku X i od razu trafiło na bardzo podatny grunt. Podobno pierwszym królem którego źródła pisane wspominają w kontekście sokolnictwa, był Bolesław Chrobry. Zapewne też od tego też momentu w różnych miejscach kraju zaczęto stawiać sokolarnie – gdzie dla władców i szlachty układano ptaki drapieżne do łowów.

Jaką rolę pełnią współcześni sokolnicy?

Poza kultywowaniem wiekowej i szlachetnej sztuki polowania, sokolnicy działają na rzecz dzikich ptaków drapieżnych. Najlepszym tego przykładem jest wkład sokolników w odbudowę dzikiej populacji sokołów wędrownych, które przed laty całkowicie wyginęły ze sporej części Europy na skutek stosowania DDT – środka ochrony roślin. Sokolnicy pracują też na różnych obiektach, gdzie ich podopieczni odstraszają inne ptaki na obszarach gdzie ich obecność jest niepożądana – na lotniskach gdzie mogą stać się przyczyną katastrof oraz w parkach gdzie zanieczyszczają obszar intensywnie użytkowany przez ludzi. Co prawda rozwój techniki sprawił, że coraz częściej sięgamy po cyfrowe nagrania ze skrzekiem jastrzębia czy armatki hukowe, to jednak w przypadku ptaków terytorialnych takich jak kawki i kruki, metoda sokolnicza w dalszym ciągu sprawdza się najlepiej. Dlaczego? Bo kruki są bardzo inteligentne i szybko uczą się, że głośnik nie wyrządzi im prawdziwej krzywdy. Co innego sokół – instynkt podpowiada by uciekać przed drapieżnikiem który poluje. Jego pojawienie się nad lotniskiem niemal natychmiast skutkuje ucieczką niechcianych ptasich lokatorów.

Czy sokół zabija wówczas inne ptaki?

Płosząc dąży się do tego aby sokół pogonił, ale finalnie nie złapał swojej ofiary. To zupełnie wystarcza aby dać do zrozumienia ptactwu, że nie jest to bezpieczne miejsce.

Jak wygląda takie polowanie w naturze?

W naturalnych warunkach sokół wędrowny poluje za dnia i tylko na inne ptaki. Samiec (zauważalnie mniejszy) wybierze ofiarę wielkości drozda lub gołębia, samica (większa) wytypuje coś o maksymalnej masie kaczki krzyżówki. Upatrzony ptak zostanie schwytany w locie, co ułatwiają sokołowi długie i giętkie szpony. W momencie ataku sokół uderza łapami ofiarę lub od razu ją wiąże w powietrzu. Polujący sokół wznosi się wysoko nad swój cel, wykorzystując sprzyjający kierunek wiatru i spada z ogromną siłą lotu nurkowego, rozwijając prędkość nawet 320 km/h. Przy pierwszym natarciu zwykle zabija lub rani ofiarę, a przy kolejnym nawrocie chwyta ją w szpony. Dokonały wzrok – wielokrotnie lepszy niż u człowieka umożliwia mu precyzyjne namierzenie celu, a świetna ocena prędkości własnej i zdobyczy wpływa na skuteczność polowania.

Gdzie zamieszkują dzikie sokoły?

Jest to jeden z najszerzej występujących ptaków szponiastych, zamieszkujący wszystkie kontynenty z wyjątkiem Antarktydy. Obecnie zasiedla praktycznie całą Europę. Dobrze czuje się tam, gdzie występuje obfitość pokarmu i skaliste półki na których może założyć gniazdo. Przed laty znaczna część polskiej populacji związana była też z obszarami leśnymi i obecnie, dzięki programowi reintrodukcji, populacja ta została w pewnym stopniu odtworzona.

Jak duża to populacja?

Krajowa populacja to zaledwie kilkadziesiąt par, ale pocieszającym jest fakt tendencji wzrostowej.

Jak dbać o tak niezwykłe zwierzę?

Podstawą jest dostosowana woliera i codzienne treningi. By sokół był zdrowy i szczęśliwy, każdego popołudnia udajemy się na otwarte pola, gdzie w ramach treningu na wysokość około 250 metrów wpuszczany jest latawiec, a pod nim umieszczone wabidło z przywiązaną nagrodą w postaci mięsa z przepiórki. Poza tym wskazana jest opieka weterynaryjna i przestrzeganie zbilansowanej diety.

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (2)

MoniaMonia

5 0

Wspaniała, piękna pasja i bardzo ciekawy człowiek. 11:36, 05.11.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

NickNick

3 0

Niezwykle interesujący człowiek, gratuluję ogromnej wiedzy i znalezienia pasji życiowej. 20:38, 05.11.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%