Zamknij
REKLAMA

Dietetyk Ewa Janowicz: Gdy zajadamy emocje

20.03.2022

Dietetyk Ewa Janowicz: Gdy zajadamy emocje

Ewa Janowicz, dietetyk kliniczny, Mission Nutrition

Zdecydowana większość z nas nie lubi czuć głodu. Przechodząc na dietę, boimy się, że będziemy ciągle głodne, czasem uważamy, że odczuwanie głodu jest potwierdzeniem skutecznego odchudzania. Jakiekolwiek są nasze przekonania na temat głodu, jest on zjawiskiem fizjologicznym- ani dobrym, ani złym- informacją. Zdrowy człowiek, gdy nie je powinien odczuwać głód. To jest norma. Przyzwyczailiśmy się odbierać głód jako coś negatywnego. Brak głodu czy apetytu jednak nie wróży nic dobrego, może towarzyszyć chorobie, silnemu stresowi.

Jednym z największych problemów osób zmagających się z nadwagą jest sięganie po jedzenie, gdy nie są głodne. Podjadanie lub objadanie się, aby poradzić sobie z emocjami, może przynieść chwilową ulgę, ale nie jest rozwiązaniem na dłużej.

A. Głyda tłumaczy, że:

„Głód emocjonalny, w odróżnieniu od fizjologicznego, który narasta stopniowo, pojawia się nagle i jest nie do opanowania. Nie daje czasu na gotowanie czy nakrycie stołu przed posiłkiem. Czujesz nagle nieodpartą pokusę by coś zjeść. Nie chodzi o potrawy typu miska tłuczonych ziemniaków, pożywna zupa krem z soczewicy czy warzywa pokrojone w słupki, ale coś słodkiego, słonego, chrupiącego, rozpływającego się w ustach. Jednym słowem przysmak, coś ulubionego, do czego masz słabość, zazwyczaj skategoryzowane jako “zakazane” na diecie. Osoba naprawdę głodna zje cokolwiek, nie będzie wybrzydzać, zwłaszcza jeżeli minęło dużo czasu od ostatniego posiłku. Jeśli spróbujesz zagłuszyć “emocjonalne ssanie” chrupaniem selera naciowego to nie dasz rady.

Jedzeniu emocjonalnemu towarzyszą brak sytości (mimo spożywania dużej liczby kalorii) oraz silne poczucie winy spowodowane nieumiarkowanym pochłanianiem przysmaków. Pojawia się także chęć natychmiastowego ukrycia “dowodów zbrodni” (upychanie po kątach papierków po słodycze, opakowania po chipsach). Po obiedzie rzadko mamy wyrzuty sumienia, nie czujemy przymusu natychmiastowego mycia czy ukrywania talerzy. “Zajadanie emocji” daje chwilową ulgę, po czym dyskomfort wraca.”

Czy każdy posiłek, którego nie spożywamy z przyczyn fizjologicznych, oznacza zajadanie emocji? Absolutnie nie. Oprócz głodu emocjonalnego mamy też ochotę na jedzenie, która wynika z apetytu na coś. W tym przypadku również nie występuje głód fizjologiczny, pojawia się natomiast chęć zjedzenia czegoś dla przyjemności, np. deseru po obiedzie, gdy wystarczy mała porcja pokarmu. Mama smaka na coś. Czasami zdarza się nam zjeść coś “na zapas” gdy wiemy, że w ciągu najbliższych kilku godzin nie mamy szans na jakiekolwiek danie. Dzieje się tak np. przed intensywnym treningiem fizycznym, w podróży, gdy w ciągu dnia mamy kilka ważnych spotkań z rzędu.

Każdemu z nas może przydarzyć się zjedzenie jakiegoś smaczka, żeby poprawić sobie samopoczucie. Nie oznacza to problemu z jedzeniem pod wpływem emocji, o ile jemy świadomie i nie uznajemy tego sposobu za jedyne narzędzie  do radzenia sobie z emocjami.

W oparciu o A. Głyda, Równowaga Jak ogarnąć dietę i odzyskać spokój, Publicat, Poznań 2021

REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz