Są takie statystyki, które nie krzyczą, ale mówią bardzo dużo. Demografia jest jedną z nich. To liczby, które nie robią hałasu, nie wywołują burzliwych dyskusji w mediach społecznościowych, ale z roku na rok zmieniają miasto bardziej niż jakakolwiek inwestycja. Najnowsze dane pokazują wprost: kryzys demograficzny nie omija Szczecinka.
Jak wynika z danych Urząd Miasta Szczecinek, na koniec grudnia wiele w statystykach już się nie zmieni. W 2024 roku w Szczecinku urodziło się 169 dzieci, a zmarło 407 osób. To kolejny rok, w którym różnica między narodzinami a zgonami jest wyraźnie niekorzystna. Co więcej, to już piąty rok z rzędu z tak słabymi wynikami demograficznymi.
Jeszcze rok wcześniej, w 2023, miasto po raz pierwszy w powojennej historii spadło poniżej granicy 200 urodzeń. Wtedy przyszło na świat 192 dzieci, a odnotowano aż 454 zgony. W 2022 roku było 240 narodzin i 450 zgonów, w 2021 – 244 narodziny przy aż 534 zmarłych. Nawet w pandemicznym 2020 roku, gdy liczba zgonów była wysoka, dzieci urodziło się więcej – 292. Dla porównania, przed pandemią, w 2019 roku, Szczecinek notował 329 urodzeń, a w 2018 – 319.
Można powiedzieć, że liczba zgonów wróciła do poziomów sprzed pandemii, ale liczba urodzeń – niestety – nie. Dzieci rodzi się coraz mniej i ten trend jest wyraźny.
Żeby znaleźć lata, gdy w Szczecinku rodziło się 350–400 dzieci, trzeba cofnąć się do pierwszej dekady XXI wieku. To wtedy w dorosłość wchodził wyż demograficzny lat 80. Rok 2011 był ostatnim momentem demograficznego „plusika” – 373 narodziny i 362 zgony. Od tego czasu wykresy systematycznie opadają.
Efekt widać w liczbach mieszkańców. Na koniec 2025 roku w Szczecinku na stałe zameldowanych było 34 521 osób, czyli o 335 mniej niż rok wcześniej. To spadek, który nie jest dziełem jednego roku, lecz sumą wieloletnich procesów.
Na tę sytuację składa się nie tylko ujemny przyrost naturalny, ale też bilans zameldowań i wymeldowań. Ten również był ujemny, jednak tu pojawia się jeden z niewielu jaśniejszych punktów. W 2024 roku bilans migracyjny był o około 100 osób lepszy niż rok wcześniej. W praktyce oznacza to, że odpływ mieszkańców wyhamował.
Urzędnicy zwracają uwagę, że faktyczna liczba osób mieszkających w Szczecinku może być nieco wyższa niż meldunkowe statystyki. Nie wszyscy dopełniają formalności, a swoje zrobiło prawdopodobnie wprowadzenie Karty Mieszkańca „Mój Szczecinek”, która zachęciła część osób do zameldowania się w mieście.
Szczecinek nie jest jednak wyjątkiem. To, co dzieje się lokalnie, jest odbiciem ogólnopolskiego kryzysu demograficznego. W 2024 roku współczynnik dzietności w Polsce spadł do 1,0989 dziecka na kobietę, a w 2025 roku – jak wskazują wstępne dane – będzie jeszcze niższy. Tymczasem, by liczba ludności się nie kurczyła, wskaźnik powinien wynosić 2,1.
Przy dzietności bliskiej jedności każde kolejne pokolenie jest o połowę mniejsze. Sto osób będzie miało pięćdziesięcioro dzieci i zaledwie dwadzieścia pięcioro wnuków. To nie jest abstrakcja z raportów – to przyszłość rynku pracy, szkół, opieki zdrowotnej i lokalnych finansów.
Na koniec warto spojrzeć na te liczby bez emocji, ale i bez złudzeń. Demografia nie reaguje na hasła ani szybkie decyzje. To proces powolny, ale bezlitosny. Im wcześniej zacznie się o nim mówić wprost – także na poziomie lokalnym – tym większa szansa, że Szczecinek nie będzie tylko kolejnym miastem na mapie statystycznego kurczenia się Polski.
