Jeszcze kilka lat temu korepetycje były wsparciem dla nielicznych. Dziś dla wielu rodzin stały się koniecznością. Problem w tym, że nie wszystkich na nie stać. A to zaczyna mieć realne konsekwencje społeczne.
Z najnowszych danych Portalu Oświatowego wynika, że nawet 37 proc. uczniów szkół podstawowych korzysta z korepetycji. Rynek tych usług przekroczył już wartość 1 miliarda złotych i rośnie w tempie 10–15 procent rocznie.
Ceny dodatkowych lekcji rosną. I to szybko.
Średnia cena godziny zajęć w Polsce wynosi dziś około 70–80 zł, ale to tylko część obrazu. Bardziej zaawansowane przedmioty kosztują już 100–150 zł za godzinę, a zajęcia prowadzone przez doświadczonych nauczycieli czy wykładowców potrafią sięgać kilkuset złotych za spotkanie.
Edukacja zaczyna działać jak rynek premium — im więcej ktoś może zapłacić, tym lepsze wsparcie otrzymuje.
Rodzice i uczniowie wskazują na ten sam problem: przeładowane klasy i brak indywidualnego podejścia. W praktyce nauczyciel, mając pod opieką 25–30 osób, nie jest w stanie poświęcić każdemu tyle uwagi, ile potrzebuje. W efekcie uczniowie, którzy wymagają więcej czasu albo innego sposobu tłumaczenia, zaczynają stopniowo wypadać z systemu.
Właśnie w tym miejscu pojawia się prywatny „drugi obieg” edukacji. Korepetycje dają to, czego często brakuje w szkole: spokojne tłumaczenie, dopasowanie tempa pracy i realne przygotowanie do egzaminów.
Uczniowie, którzy regularnie korzystają z korepetycji, mają wyraźną przewagę. Osiągają lepsze wyniki, dostają się do bardziej wymagających liceów i częściej kontynuują naukę na prestiżowych uczelniach. Z czasem rośnie też ich pewność siebie i poczucie sprawczości.
Z drugiej strony są uczniowie, którzy — mimo potencjału — nie mają takiego wsparcia. I to oni najczęściej przegrywają już na starcie.
Eksperci od lat zwracają uwagę, że edukacja jest jednym z kluczowych obszarów wpływających na nierówności społeczne. Gdy jednak dostęp do niej zaczyna zależeć od zasobności portfela, wykluczenie edukacyjne przestaje być incydentem, a staje się trwałym mechanizmem.
Dla wielu rodziców korepetycje to dziś nie wybór, a konieczność. Kilka przedmiotów w tygodniu oznacza konkretne pieniądze — przy intensywnym przygotowaniu do egzaminów wydatek potrafi przekroczyć nawet 1500 zł na jedno dziecko.
Efekt jest prosty: rodziny zaczynają ciąć inne wydatki. Rezygnują z dodatkowych zajęć, odkładają inne potrzeby, a czasem po prostu nie są w stanie dalej finansować korepetycji. I wtedy dziecko zostaje bez wsparcia, które dla jego rówieśników jest już standardem.
W obliczu rosnących kosztów coraz większą popularność zdobywają rozwiązania online. Platformy edukacyjne próbują odpowiedzieć na kluczowy problem: jak zapewnić dostęp do dobrej edukacji bez konieczności płacenia kilkuset złotych za jedną lekcję.
Przykładem jest platforma Skumani.pl, która oferuje kompleksowe przygotowanie do egzaminu ósmoklasisty zgodne z wymaganiami CKE.
Zamiast płacić 300–400 zł za pojedyncze spotkanie z nauczycielem, uczeń może mieć dostęp do całego materiału z jednego przedmiotu nawet za około 99 zł miesięcznie.
Uczy się we własnym tempie, wraca do trudniejszych tematów i korzysta z lekcji wtedy, kiedy ma czas i przestrzeń na naukę. Może wracać do materiału regularnie, wtedy gdy czuje braki, bez tracenia czasu na dojazdy.
Dla części uczniów to w pełni zastępuje indywidualną pracę z nauczycielem, a dla wielu rodzin staje się realną alternatywą, która pozwala nadrobić zaległości bez nadwyrężania domowego budżetu.
Korepetycje przestały być dodatkiem. Stały się równoległym systemem edukacji.
I dopóki szkoły będą przeładowane, nauczyciele przeciążeni, a indywidualne podejście ograniczone, dopóty rynek korepetycji będzie rósł. Pytanie brzmi nie „czy”, ale „jak bardzo”.
Bo dziś coraz częściej o przyszłości ucznia nie decyduje tylko jego praca i zdolności. Coraz częściej decyduje też budżet jego rodziców, a nie jego możliwości.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu iszczecinek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Dachowanie pod Szczecinkiem.
Zrobili kierowcy test narkotykowy?
Ciejawe
09:09, 2026-04-06
Czy trzeba iść do kościoła w lany poniedziałek?
Jako gorliwy katolik jestem zbudowany troską Waszego portalu o nas katolików. Dziękuję za artykuł pokazujący, że sprawy naszej wiary są dla Was ważne. Wielkie Bóg zapłać. Oby tak dalej.
Pio
09:07, 2026-04-06
Dachowanie pod Szczecinkiem.
To nie był kierowca tylko *%#)!&
JA
08:51, 2026-04-06
Ogień strawił budynki i samochód
Szynkę wędził na święta?
Gerta
18:34, 2026-04-05