Jeśli myślicie, że radni są od tego, żeby was reprezentować, to jesteście w błędzie. Oni mają się prezentować.
Przyglądanie się kolejnym obradom Rady Miasta w Szczecinku staje się coraz bardziej nieznośne. Miałkość tych spotkań, monotonia, despotyczny i pouczający ton wszechwiedzącej Przewodniczącej. A nade wszystko bierność rajców. To wszystko sprawia, że chciałoby się wejść na salę narad i krzyknąć „a idźcie wszyscy w cholerę!”.
O tempie głosowania, o nieobecnościach i o podwyżkach było już na iszczecinek.pl. Można by powtarzać ten temat do znudzenia. Tylko po co, skoro radni co chwilę dają nam możliwość wyrażenia o nich opinii. Ludzie, którzy w imieniu mieszkańców winni walczyć o ich interesy. Ale ich waleczność porównać można do szczekającego yorka zasadzającego się na wilczura. O ile ten york ma ochotę i odwagę wydać z siebie jakiś dźwięk.
O radnych Platformy Obywatelskiej szkoda zabierać głosu. Typowe partyjne maszynki do głosowania, wierni swojemu wodzowi żołnierze podnoszący rękę zgodne z klubową wizją. Wyjątkiem może być Marek Ogrodziński, który od czasu do czasu przedstawi swój wywód wskazując, jak cudownym miejscem do życia jest Szczecinek. Można odnieść wrażenie, że jest to wywód podyktowany nie tyle takowym przekonaniem, a próbą pokazania, jakim erudytą i wspaniałym mówcą jest wspomniany radny.
Zbójeckim prawem opozycji jest węszyć, krytykować, punktować, a nawet jak dziecko w piaskownicy kopać swojego przeciwnika. Tylko że swoje prawa trzeba znać i umieć je wykorzystywać. Patrząc na radnych Razem Dla Szczecinka, Prawa i Sprawiedliwości i Porozumienia Samorządowego - nie ma tu umiejętności, wiedzy. A może po prostu chęci.
Do ataku wyrywa się co rusz wiceprzewodnicząca Pawłowicz i jej klubowy kolega Grobelny. Słuchając ich wypowiedzi należy jednak zadać jedno - ważne pytanie. Po co?
Ostatnia sytuacja z przetargami na prowadzenie przedszkoli to klasyczna okazja do tego, żeby wypunktować władzę. Wątpliwości co do rozstrzygnięcia konkursu, mnóstwo pytań związanych z formalnościami, zdenerwowanie ze strony rodziców. Ratusz swoją decyzją wystawił się na strzał, opozycja dostała okazję, żeby wymierzyć mocny cios. Tylko taki cios trzeba umieć zadać. Niestety radna Pawłowicz, czy jej kolega Grobelny są jak wspomniane już yorki. Podskakują, oszczekują, ale nie wzbudzają strachu u zainteresowanego, czyli burmistrza. Dlaczego Pani Radna podczas sesji nie potrafiła zadać pytania o rodzinne związki zwycięzców przetargu? Dlaczego nie złożyła interpelacji? Dlaczego radni nie zabierają się za dokumenty? Konferencja w kilka godzin po sesji? Z takim zapałem to można podgrzać co najwyżej wodę w czajniku, a nie rozpalić do czerwoności rządzących i opinię publiczną.
::news{"type":"see-also","item":"25957"}
Warto też zapytać, gdzie jest człowiek z duszą wojownika, który wielokrotnie pouczał burmistrza swym belferskim tonem. Wiesław Suchowiejko zniknął ostatnio z debaty publicznej. Sam w sprawie przedszkoli głosu nie zabrał, choć burmistrz także i jemu dał oręż do walki. Przed kilkoma tygodniami jeden z internautów zapytał wspomnianego radnego czy może podjąłby się wyjaśnienia, dlaczego urzędnicy miejscy nie odpowiadają na zapytania w trybie dostępu do informacji publicznej. Co odpowiedział radny? Mniej więcej w tonie: „sam się pan dopytuj, masz narzędzia”.
Więc drodzy Radni (drodzy, bo sporo nas miesięcznie kosztujecie)! Obywatele mają narzędzia i z nich skorzystają. W trakcie najbliższych wyborów. Oby pokazali Wam, gdzie wasze miejsce - bo nie jest to sala narad na I piętrze szczecineckiego ratusza. Zajmijcie się swoimi sprawami w urzędach, szkołach, lecznicach, prywatnych biznesach - pewnie w tym jesteście dobrzy. Zróbcie miejsce dla osób, którym zależy na tym mieście. Od kilku tygodni pokazujecie klasę. Albo jej brak!
Napisz list do redakcji. Chcesz też podzielić się swoją opinią na jakiś temat? Napisz do nas na [email protected] lub na ALERT24.
