Trzy dekady na scenie, setki koncertów w kraju i za granicą oraz nieustająca fascynacja muzyką ludową – zespół Rzepczyno świętuje w tym roku jubileusz 30-lecia działalności. Artyści niedawno zachwycili publiczność podczas Nocy Świętojańskiej w Szczecinku, udowadniając, że folk w nowoczesnym wydaniu potrafi porwać tłumy. Takiego koncertu redakcja iszczecinek nie mogła pozostawić bez echa, dlatego skorzystaliśmy z okazji, by porozmawiać z muzykami o ich drodze, inspiracjach i planach na kolejne lata.
Rzepczyno działa już od 30 lat. Jak przez ten czas zmieniło się Wasze spojrzenie na muzykę folkową?
Tak naprawdę nasze spojrzenie na muzykę folkową nie zmieniło się tak bardzo. Od początku wiedzieliśmy, że to właśnie folklor jest naszym fundamentem i źródłem inspiracji. Z biegiem lat zmieniały się natomiast nasze muzyczne doświadczenia i horyzonty. Inspirują nas nie tylko polskie zespoły folkowe, ale również muzyka bałkańska, nordycka czy średniowieczna. Każdy z nas słucha czegoś innego, ma własne muzyczne fascynacje i wnosi je do zespołu. Dzięki temu przez trzydzieści lat stworzyliśmy charakterystyczny styl, który cały czas się rozwija, ale nigdy nie odcina się od swoich korzeni.
Waszym znakiem rozpoznawczym jest połączenie tradycyjnych melodii z rockowym brzmieniem. Jak znaleźć równowagę między szacunkiem dla folkloru a chęcią eksperymentowania?
Od początku byliśmy przekonani, że folklor powinien pozostać sercem naszej twórczości. To z niego czerpiemy melodie, teksty i emocje, dlatego zawsze podchodzimy do tradycji z ogromnym szacunkiem. Jednocześnie muzyka nie może stać w miejscu. Lubimy eksperymentować i wzbogacać nasze utwory o elementy rocka, jazzu, reggae czy ska. Nigdy jednak nie robimy tego kosztem folkloru. Staramy się, aby nowoczesne brzmienia podkreślały piękno tradycyjnych melodii, a nie je przykrywały. Dzięki temu możemy rozwijać się artystycznie, pozostając wierni temu, od czego wszystko się zaczęło.
Czy pamiętacie moment, w którym poczuliście, że Rzepczyno wypracowało własny, niepowtarzalny styl?
Myślę, że od samego początku czuliśmy, że idziemy własną drogą. Kiedy zaczynaliśmy w latach dziewięćdziesiątych, inspirowaliśmy się świetnymi zespołami folkowymi, takimi jak Orkiestra Świętego Mikołaja czy Open Folk, ale od razu chcieliśmy dodać do tej muzyki własny charakter.
Połączenie ludowych melodii z mocniejszym, rockowym brzmieniem oraz energią sceniczną sprawiło, że bardzo szybko zaczęliśmy być rozpoznawalni. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że ten muzyczny miks stał się naszym znakiem firmowym i do dziś wyróżnia Rzepczyno na polskiej scenie folkowej.
W zespole spotykają się dziś muzycy z różnych pokoleń. Co daje Wam taka różnorodność i czego uczycie się od siebie nawzajem?
To jedna z największych wartości naszego zespołu. Spotykają się w nim osoby z różnych pokoleń – od najmłodszych muzyków po tych, którzy mają za sobą kilkadziesiąt lat doświadczeń scenicznych.
Każdy wnosi własną wrażliwość, pomysły i spojrzenie na muzykę. Starsi dzielą się doświadczeniem i scenicznym spokojem, młodsi wnoszą świeżą energię oraz nowe inspiracje. Dzięki temu cały czas uczymy się od siebie nawzajem i wspólnie rozwijamy nasze brzmienie.
To właśnie połączenie doświadczenia z młodością sprawia, że Rzepczyno od trzydziestu lat nie stoi w miejscu.

Karolina, jesteś kontynuatorką tradycji przekazywanej przez Jana Sokolnickiego. Jak duży wpływ miała ta muzyczna relacja na Twój sposób śpiewania i postrzegania folkloru?
To była bardzo ważna część mojej muzycznej drogi. Miałam szczęście uczyć się od Jana Sokolnickiego, który swoją pasją do folkloru inspirował wielu młodych ludzi. Pokazał mi, jak ogromną wartość mają pieśni ludowe i jak ważne jest, by śpiewać je z szacunkiem, autentycznością i emocjami. Była to dla mnie nie tylko nauka śpiewu, ale także lekcja wrażliwości na tradycję i kulturę. Dzięki tym doświadczeniom jeszcze mocniej pokochałam muzykę ludową i zrozumiałam, jak ważne jest jej pielęgnowanie. Dziś razem z zespołem Rzepczyno staram się rozwijać tę inspirację na swój własny sposób – łącząc tradycję z nowoczesnym brzmieniem i pokazując, że folklor może być żywy, aktualny i bliski również młodemu pokoleniu.
Franciszku, dołączyłeś do zespołu jako trzynastolatek. Jak wyglądały Twoje początki i jak zmieniło Cię granie u boku bardziej doświadczonych muzyków?
Do Rzepczyna dołączyłem jako trzynastolatek, więc był to dla mnie ogromny krok i wielkie wyzwanie. Trafiłem do zespołu tworzonego przez muzyków z ogromnym doświadczeniem, którzy mieli za sobą setki koncertów i wiele lat wspólnego grania. Na początku więcej obserwowałem niż mówiłem, ale każda próba, każdy koncert i każda wspólna podróż były dla mnie bezcenną lekcją. Starsi koledzy byli dla mnie przede wszystkim inspiracją. Pokazali mi, jak wygląda profesjonalne podejście do muzyki, jak ważna jest współpraca w zespole i szacunek do publiczności. Dzięki nim mogłem rozwijać się nie tylko jako perkusista, ale także jako człowiek. Dziś cieszę się, że mogę być częścią zespołu z tak bogatą historią. Mam nadzieję, że swoją energią i pomysłami dokładam kolejną cegiełkę do historii Rzepczyna i że wspólnie będziemy tworzyć następne rozdziały tej muzycznej opowieści.
Ponad 850 koncertów to ogromne doświadczenie. Które występy najbardziej zapadły Wam w pamięć i dlaczego?
Dzisiaj tych koncertów jest już nawet więcej niż 850 i każdy z nas zapewne wskazałby inne wydarzenie. To tysiące kilometrów przejechanych po Polsce i Europie oraz mnóstwo niezapomnianych spotkań z publicznością.
Szczególne miejsce w naszej pamięci zajmuje Przystanek Woodstock. To wydarzenie o niesamowitej skali – tysiące ludzi, ogromna energia i publiczność, która śpiewa, tańczy i żyje muzyką razem z nami. Takie chwile zostają na całe życie. Równie wyjątkowo wspominamy koncerty zagraniczne, zwłaszcza na Węgrzech – w Budapeszcie i Szolnoku – oraz występy w Hiszpanii. Choć często były to mniejsze festiwale, atmosfera, otwartość publiczności i możliwość prezentowania polskiego folkloru za granicą były dla nas ogromnym przeżyciem.
Graliście zarówno na wielkich festiwalach, jak i podczas kameralnych wydarzeń. Gdzie folk-rock wybrzmiewa najlepiej – na dużej scenie czy w bliskim kontakcie z publicznością?
Myślę, że folk-rock ma tę wyjątkową cechę, że odnajduje się w każdej przestrzeni. Równie dobrze brzmi na wielkich festiwalach, takich jak Przystanek Woodstock, jak i podczas koncertów klubowych, dni miast czy kameralnych wydarzeń. Każde miejsce ma swój niepowtarzalny klimat. Na dużych scenach zachwyca skala wydarzenia i energia tłumu, natomiast podczas mniejszych koncertów możemy być bliżej ludzi i nawiązać z nimi bardziej bezpośredni kontakt.
Szczególnie lubimy koncerty podczas Nocy Świętojańskich. Ognie, puszczanie wianków i wyjątkowa atmosfera sprawiają, że muzyka folkowa wybrzmiewa tam w niezwykle naturalny sposób. To wydarzenia, które mają w sobie coś magicznego.

Wasza muzyka trafiała do odbiorców w wielu krajach Europy. Czy zagraniczna publiczność odbiera polski folk inaczej niż słuchacze w Polsce?
Zdecydowanie tak. Śpiewamy po polsku, często wykorzystując także gwarę, dlatego zagraniczna publiczność nie zawsze rozumie teksty. Mimo to bardzo żywo reaguje na naszą muzykę. Za granicą słuchacze przede wszystkim odbierają emocje, energię i brzmienie. Dla nich liczy się melodia, rytm i atmosfera koncertu. To pokazuje, że muzyka naprawdę nie zna granic i potrafi porozumiewać ludzi bez względu na język. Polska publiczność z kolei zwraca większą uwagę także na treść pieśni, bo rozumie przekaz i historię ukrytą w tekstach. To sprawia, że odbiór jest nieco inny, ale równie piękny.
Nominacja do Fryderyków była ważnym momentem w historii zespołu. Czy wpłynęła na Waszą dalszą drogę artystyczną?
Bez wątpienia była to jedna z najważniejszych chwil w historii Rzepczyna. Nominacja naszej drugiej płyty do Fryderyka w kategorii Ethno/Folk była ogromnym wyróżnieniem i potwierdzeniem, że to, co robimy, zostało zauważone i docenione przez środowisko muzyczne. Po tej nominacji otworzyło się przed nami wiele nowych możliwości. Otrzymaliśmy więcej zaproszeń na koncerty, trafiliśmy do szerszego grona odbiorców i mogliśmy jeszcze intensywniej rozwijać naszą działalność koncertową. Jednak najważniejsze było dla nas poczucie, że polska muzyka ludowa w nowoczesnym wydaniu może być obecna wśród najlepszych produkcji muzycznych w kraju. To dało nam ogromną motywację do dalszej pracy i pokazało, że warto konsekwentnie podążać własną drogą.
Jak wygląda proces powstawania nowych utworów? Najpierw rodzi się melodia inspirowana tradycją czy rockowa energia?
Najczęściej wszystko zaczyna się od pomysłu. Czasem jest to melodia ludowa, która od razu inspiruje do stworzenia nowej aranżacji, a czasem pojawia się ciekawy riff gitarowy, rytm czy motyw instrumentalny. Nie mamy jednego, stałego schematu pracy. Każdy z członków zespołu wnosi do procesu twórczego coś od siebie. Wspólnie szukamy najlepszego rozwiązania, próbujemy różnych brzmień i aranżacji. To właśnie podczas prób rodzą się utwory, które łączą tradycję z nowoczesnością. Najważniejsze jest jednak to, aby niezależnie od tego, od czego zaczynamy, w każdej naszej kompozycji było słychać ducha folkloru. To on pozostaje sercem naszej muzyki.

Czy w polskiej muzyce ludowej są jeszcze regiony lub motywy, po które chcielibyście sięgnąć w przyszłości?
Zdecydowanie tak. Polska muzyka ludowa jest niezwykle bogata i jesteśmy przekonani, że jeszcze długo będziemy odkrywać jej kolejne piękne zakątki. Każdy region ma własne melodie, rytmy, gwarę i historię. Nie zamykamy się na żaden kierunek. Chcemy nadal poznawać kolejne tradycje i pokazywać je w charakterystycznym dla Rzepczyna brzmieniu. To właśnie różnorodność polskiego folkloru sprawia, że wciąż możemy tworzyć nowe utwory i zaskakiwać naszych słuchaczy.
Co Waszym zdaniem sprawia, że folk przeżywa dziś renesans zainteresowania wśród młodych ludzi?
Myślę, że młodzi ludzie coraz częściej szukają autentyczności i czegoś, co ma swoją historię. Folklor daje właśnie takie emocje i wartości. Duże znaczenie mają również współczesne aranżacje. Pokazują, że muzyka ludowa nie musi być zamknięta w muzeum ani kojarzyć się wyłącznie z tradycyjnym wykonaniem. Można ją łączyć z rockiem, muzyką alternatywną czy innymi gatunkami i nadal zachować jej wyjątkowy charakter. Cieszy nas, że coraz więcej młodych ludzi odkrywa folklor na nowo i przekonuje się, że ta muzyka ma ogromną energię oraz ponadczasowy przekaz.
Gdybyście mieli zachęcić osobę, która nigdy nie słuchała muzyki folkowej, do przyjścia na koncert Rzepczyna, co byście jej powiedzieli?
Powiedzielibyśmy przede wszystkim: przyjdź i przekonaj się sam. Nasze koncerty to nie tylko muzyka. To energia, emocje i wspólna zabawa z publicznością. Łączymy tradycję z nowoczesnym brzmieniem, dlatego nawet osoby, które na co dzień nie słuchają folku, bardzo często wychodzą z naszych koncertów pozytywnie zaskoczone. Lubimy, kiedy ludzie śpiewają z nami, tańczą i po prostu dobrze się bawią. Właśnie taki kontakt z publicznością daje nam największą satysfakcję.
Jakie są Wasze najbliższe plany – nowe utwory, płyta, trasa koncertowa czy może zupełnie nowe muzyczne wyzwania?
Rok jubileuszowy jest dla nas wyjątkowy, ale traktujemy go również jako początek kolejnego etapu działalności zespołu. Nie zwalniamy tempa. Pracujemy nad nowymi utworami i kolejnymi pomysłami muzycznymi. Chcemy nadal koncertować w Polsce i za granicą, docierać do nowych słuchaczy oraz pokazywać, że muzyka folkowa może być nowoczesna, pełna energii i atrakcyjna dla kolejnych pokoleń. Po trzydziestu latach wciąż mamy wiele marzeń i planów. Największą motywacją są dla nas ludzie, którzy przychodzą na nasze koncerty i od lat wspólnie z nami tworzą historię Rzepczyna. Mamy nadzieję, że przed nami jeszcze wiele pięknych muzycznych spotkań i kolejnych rozdziałów tej historii.
