Zamknij
archiwum zawodnika

W klatce świat cichnie. Bartłomiej „Wega” Mienciuk przed ważną walką MMA

Rozmawiała Magdalena Michalska 07:10, 13.02.2026

W klatce świat cichnie. Bartłomiej „Wega” Mienciuk przed ważną walką MMA

Koszalin już wkrótce stanie się stolicą polskiego MMA. W sobotę 7 marca Hala Widowiskowo-Sportowa zapłonie od sportowych emocji, a klatka zweryfikuje charaktery wojowników. Kibice mogą szykować się na wieczór pełen adrenaliny, technicznych popisów i walk na najwyższym poziomie.

Jednym z bohaterów tego wydarzenia będzie Bartłomiej „Wega” Mienciuk – trener kadry narodowej w kickboxingu, wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy, a na co dzień filar Spider Gym Szczecinek i Akademii Sportów Spider Szczecinek, gdzie buduje formę kolejnych mistrzów.

Jakie emocje towarzyszą Panu przed zbliżającą się walką?

Muszę przyznać, że od momentu, gdy zgodziłem się na ten pojedynek, byłem mocno zestresowany. Zastanawiałem się, jak pogodzę własne przygotowania z prowadzeniem treningów młodych zawodników i pracą. Im bliżej jednak wydarzenia, tym więcej we mnie ekscytacji i pozytywnej energii.

Towarzyszy mi przekonanie, że solidnie się przygotowuję, a sprawy – jak nigdy wcześniej – idą w dobrym kierunku, ale to dzięki mojej partnerce, bez niej nie byłbym w stanie tak wszystkiego pogodzić. Tutaj świetnie się uzupełniamy.

Jak wyglądają te przygotowania?

Jeszcze przed świętami każdy dzień miałem zaplanowany „co do pół godziny”. Teraz liczy się dosłownie każda minuta. Jeśli gdzieś „zaśpię”, cały plan dnia potrafi się posypać. Jedynym wyjątkiem są weekendy, kiedy mogę złapać trochę oddechu. Na co dzień łączę etatową pracę, prowadzenie pięciu grup kickboxingu od dzieci po dorosłych, treningi indywidualne i czas z rodziną. Sam się czasem dziwię, że udaje mi się trzymać dietę i przesypiać siedem godzin, bez późniejszych drzemek w ciągu dnia.

Co uważa Pan za swój największy atut przed tą walką?

Na pewno doświadczenie – zarówno to wynikające z wieku, jak i z faktu, że mam na koncie więcej profesjonalnych walk niż mój rywal.

Jak może Pan scharakteryzować przeciwnika?

Patryk Szulc to mistrz Polski młodzieżowców. Jest takim klasycznym underdogiem – zawodnikiem głodnym sukcesu, napierającym do przodu. Widziałem jego zachowanie na walkach i wiem, że lubi się bić. Dla kibiców zapowiada się więc bardzo dobre widowisko.

To starcie pozbawione będzie prywatnych złych emocji?

Zdecydowanie tak. To sport zawodowy, nie freak fighty, gdzie konflikty są sztucznie podkręcane. Dla przykładu – przed galą FEN w Pile w 2023 roku w dzień walki spotkałem mojego rywala w restauracji i chwilę normalnie porozmawialiśmy. Teraz będzie podobnie: sportowa rywalizacja i wzajemny szacunek.

Jak Pan uważa, skąd bierze się ogromna popularność MMA?

To po prostu najbardziej widowiskowa formuła. Uderzenia, kopnięcia, rzuty, dźwignie, walka w stójce i w parterze – to wszystko budzi emocje i świetnie się ogląda. Warto jednak zaznaczyć, że moja walka podczas Nocy MMA w Koszalinie odbędzie się w formule K-1, czyli na nieco innych zasadach. Tak ustaliliśmy z organizatorami, żeby gala była jeszcze bardziej urozmaicona.

Skąd wziął się pseudonim „Wega”?

Jako dziecko bardzo lubiłem anime „Dragon Ball”. Moją ulubioną postacią był Vegeta. Na treningi nosiłem koszulkę z jego podobizną, kiedyś ktoś tak mnie nazwał zdrobniale „Wega” i tak już zostało. Do bajki pozostał mi sentyment, a wspomnianego bohatera nadal uważam za jedną z najciekawszych i najlepiej napisanych postaci w całej serii.

Liczy Pan na solidny doping w Koszalinie?

Bardzo na to liczę. Udało się nawet zarezerwować cały sektor dla naszych kibiców, a bilety szybko się rozchodzą. Zresztą cała karta walk zapowiada się niezwykle ciekawie – wystąpi m.in. Łukasz Parowiec, doskonale znany fanom MMA, kickboxingu i walk na gołe pięści. Bilety są dostępne u nas w Spider Gym, (ul Koszalińska 80) lub na stronie organizatora.

Wiele osób twierdzi, że wejście do ringu bywa bardziej stresujące niż sama walka.

Coś w tym jest. To element dużego show: muzyka, światła, oklaski, świadomość, że wszyscy patrzą właśnie na ciebie. Pojawia się presja. Trudno to opisać – u każdego wygląda to inaczej. U mnie, gdy wchodzę do ringu czy oktagonu, świat jakby cichnie.

Trybun nie widzę, aplauzu nie słyszę. Jest tylko ring, przeciwnik, narożnik. I cisza.

Wejściu do ringu towarzyszy zwykle muzyka. Jaki utwór wybierze Pan na 7 marca?

Od kilku lat wybieram nie tyle piosenki, które mnie motywują, co te, które podobają się mojej córeczce. Robię to z myślą, że za kilka lat, gdy będzie chciała obejrzeć tatę, zrozumie że był to akcent dedykowany właśnie jej. Ostatnio była to „Drobnostka” z filmu Vaiana. Teraz też planuję coś podobnego – zdradzę tylko, że będzie to piosenka włoska, do której lubimy razem tańczyć.

Lata doświadczenia z pewnością nauczyły Pana jak skutecznie redukować stres. Proszę powiedzieć na ten temat kilka słów.

Jako dzieciak odbywałem walki których po czasie zupełnie nie pamiętałem, właśnie ze względu na nerwy. Musiało minąć osiem lat zanim wygrałem pierwsze zawody, droga do jakiegokolwiek sukcesu była więc naznaczona lekcjami pokory i stresem właśnie. Dziś wiem, że kluczowe jest nastawienie. Współpracuję z mentorem Michałem Michalskim, który nauczył mnie technik redukcji napięcia – ćwiczeń oddechowych, koncentracji, świadomej relaksacji. Kiedyś fiksowałem się na wyniku.

Teraz cieszy mnie sam udział w wydarzeniu. Kocham proces: treningi, przygotowania, ciągłe doskonalenie.

Niedawno nawiązałem współpracę z trenerem przygotowania motorycznego, pracuję z Bartkiem Paszkowskim “MASZIN”, jeżdżę też na tarcze do klubu Sporty Walki Bałtyk Koszalin, gdzie prowadzi mnie Grzegorz Kowalski. Cały czas się rozwijam – i to jest w tym wszystkim najlepsze.

Gdzie widzi się Pan za rok lub dwa?

Mam nadzieję, że wciąż w grze. Jan Błachowicz świetnie walczył nawet po czterdziestce, więc warto dbać o formę. Ja czuję się lepiej niż pięć lat temu. Nawet jeśli moja kariera nie będzie bardzo długa, to liczę, że krótka również nie będzie.

A po 7 marca – zasłużony urlop?

Może wolny weekend! Prawdziwego urlopu nie miałem od trzech lat i raczej nic nie wskazuje, by 2026 miał to zmienić. Moi podopieczni dwa tygodnie po mojej walce startują w mistrzostwach Polski. Nie ma czasu do stracenia – za to bardzo warto trzymać za nas kciuki.

Rozmawiała Magdalena Michalska

Tego wydarzenia nie można przegapić

Noc MMA w Koszalinie już 7 marca. Galę obejrzą miliony widzów przed telewizorami (Super Polsat, Polsat Sport Fight), a walkę Bartłomieja „Wegi” Mienciuka zaplanowano około godziny 21. Warto być wtedy z nim – na trybunach lub przed ekranem.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
0%