Zamknij
REKLAMA

Akcje promocyjne na stacjach paliw przedłużone. Kierowcy muszą jednak liczyć się z wyższymi cenami

01:07, 02.09.2022
REKLAMA

Rozmowa z Jakubem Boguckim, analitykiem rynku paliw E-petrol.pl

Jak będą wyglądać ceny na stacjach paliw po wakacjach, czego możemy się spodziewać?

Niestety w tych miesiącach powakacyjnych czy nawet już tygodniach powakacyjnych zobaczymy bardzo niemiłą dla kierowców zmianę, zwłaszcza jeśli chodzi o ceny oleju napędowego, to paliwo drożeje szybko i drożeć będzie nadal. Już w tej chwili ceny na poziomie 7,25 niestety należą do przeszłości, w najbliższym czasie ceny na poziomie 7,50 i więcej niestety będą naszą nową rzeczywistością. Te zmiany zwyżkowe będą zdecydowanie szybciej zachodzić w przypadku oleju napędowego niż w przypadku benzyny czy autogazu. Olej napędowy jest tym paliwem, które w dużej mierze jest do Europy importowane właśnie chociażby z kierunku rosyjskiego. Mamy pewien strukturalny niedobór produkcji oleju napędowego w Europie i to wszystko wiąże się właśnie z komplikacjami, jakie w obliczu wycofywania się czy odchodzenia od korzystania z paliw importowanych z Rosji, przed którymi staje Europa tak naprawdę. I w najbliższym czasie, myślę że te zmiany dotyczące diesla będą bardzo odczuwalne a niestety diesel, jak wszyscy wiemy, jest tym paliwem, które jest używane powszechnie jako paliwo do aut transportowych, do ciężarówek i co za tym idzie, wszystkie przewożone do sklepów produkty czy artykuły przemysłowe są w jakiś sposób powiązane z ceną diesla. Niestety w momencie podwyżek cen paliwa, także i w przypadku artykułów w sklepach będziemy mogli zobaczyć pewną zmianę w górę.

N: Jeszcze niedawno wiele koncernów paliwowych, właściciele stacji paliw, prześcigało się w promocjach, czy to ma jakieś swoje daleko idące konsekwencje?

Ten ruch promocyjny, jaki właściwie wszystkie duże sieci w tegoroczne wakacje wdrożyły u siebie w ofercie stacyjnej, myślę że razem z wakacjami się zakończy, to był taki bardzo prokliencki ruch związany z okresem wakacyjnym, ale też nie oszukujmy się, ruch budujący w pewnym sensie pewną lojalność kliencką, bo to było związane z rozmaitymi formami, czy to aplikacji, czy to innych afiliacji do danej sieci. I to było też takie marketingowe zagranie bardzo cenne dla sieci. Natomiast myślę, że to jest ruch, który był wykonany wyłącznie w wakacje, w tym okresie wysokiego natężenia ruchu kierowców indywidualnych, myślę że nie będzie miał swojego pokłosia już w dalszych promocjach tego typu w okresie powakacyjnym, chociaż mogę się tutaj mylić. Natomiast z całą pewnością było to coś, co zostanie zapamiętane jako ważny, cenny ruch wakacyjny i myślę, że będzie powtarzane, jeśli nie w kolejne wakacje, to nawet w okresach długich weekendów czy jakichś mocniejszych natężeń ruchu właśnie indywidualnego na stacjach.

N: A czy te jednak dosyć wyraźnie niższe ceny promocyjne mogą się odbić też na wynikach finansowych stacji i czy stacje w związku z tym mogą mieć jakąś taką pokusę, żeby sobie odbić być może gorsze wyniki?

Nie spodziewałbym się, żeby to było w jakiś sposób odbijane przez stacje, mimo wszystko to się działo w okresie, kiedy ta marże nie były takie słabe, że można było mówić jednak o wysokim natężeniu ruchu na stacjach, co za tym idzie, te marże też były pewnie nie najgorsze. Dlatego tutaj nie spodziewam się, żeby to się odbijało w jakiś sposób w późniejszym czasie jakimś rekompensowaniem przez stacje tego okresu, to raczej w ten sposób nie powinno zadziałać, byłbym zaskoczony, gdyby tak to wyglądało. Natomiast z drugiej strony pamiętajmy też, że cały czas funkcjonujemy jednak w warunkach mocno obniżonych cen paliw, to tak trochę niezależnie od tego tematu, ale mamy obniżone ceny paliw z powodu tarczy paliwowej, to też warto o tym wspominać cały czas. Ta tarcza została przedłużona do końca roku i to trochę nas stawia w korzystniejszej sytuacji na pewno w stosunku do innych krajów unijnych, gdzie ta polityka jest w inny sposób prowadzona, nie mamy tak złej sytuacji jak inne kraje w tych warunkach drożyzny. To tak niezależnie od tematu tych promocji.

N: Wróćmy na chwilę do diesla, ceny diesla są obecnie bardzo wysokie i coraz wyższe, z czego wynika taki trend?

Trend związany z wysokimi cenami oleju napędowymi i coraz bardziej rosnącymi cenami oleju napędowego wiązać można po pierwsze z europejskim uzależnieniem, przede wszystkim właściwie z europejskim uzależnieniem od importu tego paliwa, trudnością powrotu rafinerii do produkcji oleju napędowego w większych ilościach. Bo jednak nie oszukujmy się, przez ostatnie lata diesel był tym paliwem trochę z czarnym PR-em, czy takim traktowanym jako to gorsze, jako mniej ekologiczne przez europejską politykę odnośnie paliw. I teraz, w momencie kiedy mamy do czynienia z poważnym brakiem możliwości importu czy z ograniczaniem możliwości importu, niestety musimy sobie jakoś radzić w tych warunkach a wiadomo, że rynek reaguje właśnie w ten sposób, podwyższając ceny. Problemami są chociażby także takie sezonowe rzeczy jak niski stan wód na Renie w Niemczech, to jest paraliż w pewnym sensie możliwości wysyłki większych ilości diesla z niemieckich rafinerii. To jest, owszem, sezonowe czy tymczasowe, ale w jakiś sposób też odbija się na cenach diesla, na jego dostępności nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie Zachodniej.

N: Czy są jeszcze jakieś czynniki, które wpływają obecnie w istotnym stopniu na ceny paliw, już nie tylko diesla, ale generalnie?

Z całą pewnością tym czynnikiem, który będzie wpływał bardzo mocno w najbliższym czasie jest to, że Polska od tak naprawdę końcówki tego roku czy od przyszłego roku będzie rezygnować w zupełności z korzystania z ropy i paliw pochodzenia rosyjskiego. To jest zmiana, która już się dokonuje, strukturalnie pewnie dokona się do końca roku. Natomiast miejmy świadomość, że to jest proces dywersyfikacyjny, który niestety ma pewien koszt, jakkolwiek rozumiemy, dlaczego to się dzieje ze względów bezpieczeństwa energetycznego, też ze względów etycznych. Ale z drugiej strony zawsze dywersyfikacja jest przejściem na nieco droższe źródła energii, przynajmniej w tej fazie początkowej, kiedy stabilizujemy czy docieramy się z naszymi kontrahentami innymi niż rosyjscy. I to może być czynnik, który gdzieś tam w cenach się przełoży, aczkolwiek też producenci nasi paliwowi twierdzą, że uzyski z ropy pochodzącej z innych kierunków niż rosyjskie mogą być lepsze, co za tym idzie, z jednej baryłki ropy, mówiąc upraszczająco, można wyprodukować więcej czy korzystniejszych marżowo produktów niż z ropy rosyjskiej. To też w którymś momencie pewnie nam się w bilansie opłaci. Natomiast na początku zapewne możemy się obawiać jednak jakichś tam kosztów tej zmiany, pytanie czy ją uda się w całości wziąć na siebie koncernom paliwowym czy jednak gdzieś to kierowca odczuje, to zobaczymy myślę do końca roku.

Byłoby w tym momencie bardzo ryzykowne prognozowanie czegoś z większą dozą pewności, ponieważ mamy tak dużą zmienność sytuacji rynkowej, że powiedzenie, że paliwa będą za miesiąc czy dwa kosztować 8 zł czy 9 zł jest bardzo trudne. Jestem przekonany, że niestety niskie ceny są już za nami, te ceny nawet 5-, może 6-złotowe, które wspominamy dzisiaj już z sentymentem, niestety nie wrócą do nas szybko. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje, to jak zmienia się europejski rynek paliwowy, bo nie tylko polski, jak duże jest zapotrzebowanie i jak trudno obsłużyć ten popyt rezygnując z ropy rosyjskiej tak globalnie. Tak że myślę, że niestety te ceny 7, może nawet więcej złotych za litr dla benzyny, 8 zł dla diesla to niestety będzie coś, z czym będziemy musieli zmagać się w kolejnych miesiącach.

N: Proszę jeszcze trochę rozszerzyć, Pan wspomniał wcześniej, jak wygląda ta kwestia wpływu tarczy antyinflacyjnej na kształtowanie się obecnych cen?

Decyzja o przedłużeniu tarczy antyinflacyjnej pokazuje, że ona spełnia swoje zadanie, że ma swoje znaczenie dla indywidualnych tankujących, bo to ich przede wszystkim chroni. Z całą pewnością dzięki funkcjonowaniu tego mechanizmu podatkowego mamy do czynienia z cenami wyraźnie niższymi niż byłyby one, gdyby te podatki były w normalnych wysokościach. I to jest mechanizm, który w Polsce powoduje również, że mamy jedne z najniższych cen na tle krajów Unii Europejskiej. Myślę, że to w jakiś sposób na pewno powoduje, że możemy oddychać z ulgą przy tankowaniu czy na pewno tankować taniej, niż gdyby tej tarczy nie było, bo wtedy z pewnością kilkadziesiąt groszy więcej za każdy litr, zarówno benzyny, jak i diesla, jak i autogazu musielibyśmy niestety zapłacić. Natomiast przedłużenie tego do końca roku, jeszcze raz powtórzmy, pokazuje chyba skuteczność i znaczenie tego ruchu podatkowego tak naprawdę dla indywidualnych tankujących.

N: Ale to zostało przedłużone do końca roku, czy zatem na kolejny rok możemy się spodziewać drastycznego skoku?

Nie słyszałem jeszcze żadnych sygnałów, ani pozytywnych, ani negatywnych, w tym sensie, że nie wiemy czy jest w ogóle rozważane przedłużenie i jak miałoby ono wyglądać. Czy mogłoby to być np. stopniowe przywracanie tych stawek podatkowych, czy byłoby to przywrócenie takie niemalże jak przełącznikiem, 1:1. I wtedy z całą pewnością ten skokowy ruch byłby odczuwalny, czy jednak to zostanie rozłożone jakoś w czasie. Natomiast jak mówię, na ten temat chyba jeszcze nikt, nawet jeśli dyskutuje, to publicznie o tym nie mówi w sferach rządzących, tak że trudno mi się tutaj odnieść jak to będzie wyglądać.

facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
Jeżeli przypadkowo znalazłeś się w tym video, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres:

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz