logo iszczecinek.pl

Polecamy Bezwzględne więzienie dla strażników miejskich. Zapadł wyrok w głośnej sprawie Nadciągają ulewy. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie [WIDEO] Polecamy

Białoruś jest piękna, ludzie gościnni, a jedzenie pyszne - rozmowa z uczestnikami wyprawy Żukiem przez Białoruś

04.07.2017 20:13
A A A
Zdjęcie do artykułu Białoruś jest piękna, ludzie gościnni, a jedzenie pyszne - rozmowa z uczestnikami wyprawy Żukiem przez Białoruś
fot. archiwum

Na naszym portalu pisaliśmy o czterech śmiałkach ze Szczecinka i okolic, którzy wyruszyli w ciekawą wyprawę do naszych wschodnich sąsiadów. Sama wyprawa na Białoruś  już jest czymś ciekawym jednak środek lokomocji wybrany przez Panów był jeszcze ciekawszy. Wyruszyli oni w podróż 40 letnim Żukiem. Po powrocie znaleźli chwilę, żeby podzielić się z nami wrażeniami, zapraszamy zatem do przeczytania krótkiego wywiadu z Wojtkiem Żydałowiczem i Przemkiem Derkaczem oraz do oglądania galerii zdjęć z tej ciekawej wycieczki.

Jak przebiegła podróż bo widziałam na Waszej stronie, ze mieliście kilka problemów po drodze?

Wojtek: Do granicy podróż przebiegała bez problemu, trzy awarie po drodze, które szybko zostały ogarnięte. Potem przekroczyliśmy granice i tam już Żuczek się nam nie psuł.

Przemek: A przecież zrobiliśmy nim około 2200 km. Więc naprawdę wytrzymała maszyna.

Wojtek: Na granicy mieliśmy troszeczkę problemów, nie chcieli nas przepuścić bo stwierdzili, że to jest specjalistyczny samochód a tam jest zakaz. Po ponownej próbie przekonania celniczki, że jedziemy tylko do cioci do Mińska, wystawiła w końcu odpowiedni papier.

Przemek: Mogliśmy na nim wjechać do Białorusi, ale nie mogliśmy tam Żuka sprzedać. Całe szczęście nie mieliśmy takiego zamiaru.

Jak wygląda Białoruś, bo panuje przekonanie, że w rozwoju to kraj który jest w tyle Europy?

Wojtek: Nie, to piękne państwo, bardzo dobrze się rozwijające, drogi szerokie, nie są dziurawe. Ulice trzypasmowe w jedną stronę, bardzo dobrze się jeździło.

Przemek: Miasto Mińsk jest przepiękne, metro przede wszystkim. A cała reszta, nie do opisania.

Wojtek: Dużo zieleni parków, jezior, rzeczek. I bardzo czyste. Sporo socjalistycznych pomników, Lenin Dzierżyński, takie zabytki kulturowe.

Przemek: Bardzo duża tolerancja religijna, chrześcijanie żyją z prawosławnymi w zgodzie. Kościoły stoją jeden obok drugiego, można wejść pozwiedzać, pomodlić się.

Co jeszcze zwiedzaliście oprócz Mińska?

Wojtek: Pojechaliśmy na wieś, do Wiszniewa, to jest 100 km od Mińska w stronę Wilna. Tam pojechaliśmy do rodziny. Na miejscu zwiedziliśmy chyba ze 3 czy 4 wioski białoruskie. Wzbogacaliśmy się kulturowo.

Jacy są Białorusini?

Wojtek: Bardzo przyjaźni otwarci, oczytani. Mój wujek Białorusin wykładał nam historię Polski.

Przemek: Odwiedziliśmy kościoły i cerkwie, spaliśmy w namiocie, nie zdążyliśmy wykąpać się w rzece ale byliśmy w ruskiej bani.

A jak z lokalnymi potrawami?

Wojtek: Popróbowaliśmy trochę lokalnych potraw i trunków.

Jakie to są lokalne potrawy?

Przemek: Sało, wędliny, bliny i do wszystkiego śmietanka, najsłabsza to 20 %. Oni bardzo tłusto jedzą. Jest też kawior, szampan i Swojak. Fajne jest to że Białorusini promują swoje wyroby, jedzą białoruskie jedzenie i my tez jedliśmy po białorusku.

Wojtek: To bardzo gościnny naród. Odwiedzaliśmy moją rodzinę, najpierw przyjęli nas z otwartymi ramionami, a potem nie chcieli wypuścić. Ciekawe jest też to, że u mojego wujka cała rodzina jest umuzykalniona. Wujek kompozytor narodowy i dzieci też grające. Moja kuzynka akurat świętowała magisterkę z fortepianu. Bardzo szybko założyliśmy zespół białorusko polski i pograliśmy trochę polskich i rosyjskich rockowych kawałków. Przekonaliśmy ich do Polskiej rockowej muzyki, bo klasyczną znają. Na dzień dobry wujek zagrał nam Szopena, a na pamiątkę dostaliśmy od cioci akordeon.

Wszyscy przyjmowali Was tak dobrze?

Przemek: Wszyscy,  nie mieliśmy na przykład żadnych problemów z policją, zatrzymywali nas tylko dlatego ze byli ciekawi co to za auto. Potem tłumaczyliśmy ze to polska konstrukcja, sprawdzali papiery i mogliśmy jechać dalej.

Wojtek: W Mińsku jak mieliśmy jakiś problem do podchodziliśmy do policji i zawsze wskazywali drogę i tłumaczyli.

Nie mieliście zatem problemów językowych?

Wojtek: Nie, białoruski jest zbliżony do polskiego a my jesteśmy chłonni. Zresztą w szkole uczyliśmy się rosyjskiego i była okazja żeby sobie przypomnieć.

Przemek: Bariery językowej nie było, z każdym napotkanym Białorusinem można było bez problemu porozmawiać na wszystkie tematy.

Spotkaliście jakiś Polaków?

Wojtek: Nie, żadnych  Polaków, ale wiele innych nacji. Mińsk zwiedzali Chińczycy, Hindusi, Turcy jak normalne miasto turystyczne. Ale Polaków nie mieliśmy okazji spotkać.

Przemek: Za to jak tylko mówiliśmy ze jesteśmy z Polski to od razu wszyscy pytali, po co przyjechaliśmy? Czym? Na ile? Byli bardzo zaciekawieni!

Zatem wszystko co zaplanowaliście sobie na te 10 dni wyjazdu zostało zrobione?

Wojtek: Tak, pozwiedzaliśmy, poodwiedzaliśmy wszystkich których zaplanowaliśmy, pobawiliśmy się. Przywieźliśmy fajne wspomnienia.

Planujecie już kolejną wycieczkę?

Wojtek: Może, ale chyba nie Żukiem. Drugi raz mogą go już na Białoruś nie wpuścić.

Chcieliśmy podziękować, przede wszystkim białoruskiej rodzince ze nas tak wspaniale ugościła i serdecznie przyjęła.

Przemek: Dziękujemy żonom i dziewczynom, że wspierały nas w podróży i w następną podróż już je zabierzemy. Bardzo dziękujemy wszystkim fejsbookowiczom za wsparcie i polubienia.

Wojtek: I oczywiście naszemu Żukowi za to że dowiózł nas na miejsce i pozwolił nam bezpiecznie wrócić.

Rozmawiała Eliza Świtling

Komentarze

comments powered by Disqus

Popularne tematy w dziale Rozrywka

+
Reklama