logo iszczecinek.pl

Polecamy Dzieci przyprowadziły rodziców do szkoły Ciężarówka z żywnością zawisła na skarpie Jerzy Hardie-Douglas: Starosta postanowił dalej rządzić w starostwie z PiSem Oferta pracy dla kierowców kat. C + E, HDS Polecamy

Bierzmy naszych, czyli jak „oprawiać” święto

18.08.2018 06:42
A A A
Zdjęcie do artykułu Bierzmy naszych, czyli jak „oprawiać” święto
fot. iszczecinek.pl

  OPINIA  

Dzień Wojska Polskiego obchodzony w rocznicę Bitwy Warszawskiej jest ważnym świętem i powinien mieć godną oprawę. Bywało tak i w naszym mieście – udział kompanii honorowej WP, władz powiatu, miasta, okolicznych gmin. Jednak po wyprowadzeniu wojska ze Szczecinka udział kompanii honorowej jest już tylko wspomnieniem, gdy zaś idzie o władze – bywa różnie – bojkoty, znaczące nieobecności, czy niezgodne z tzw. precedencją pominięcia w powitaniach lub kolejność składania kwiatów.

Byłam wszakże pewna, że w roku wyborczym frekwencja dopisze, szczególnie w kwestii obecności kandydatów na burmistrza naszego miasta. Ale niestety – spośród zgłoszonych do tej pory kandydatów był tylko wiceburmistrz Rak. Nie było posła Lubczyka ani byłego posła Suchowiejko. Nie pojawił się nawet – obsługujący jak dotąd wszystkie uroczystości – „pan z muszką”.

Chociaż… znajome wiewiórki donoszą, że asystujący poseł-minister Golińskiej pan R. Michel nie pojawił się tam przypadkowo. Byłbyż to wreszcie tak wyczekiwany kandydat PiSu? Chyba tak, bo wygląda na to, że pani poseł-minister, podobnie jak jej kolega P. Szefernaker, zamierza jednak pozostać w Warszawie.

Okazji, by pisać o kandydatach nie zabraknie, więc ja o czym innym.

O oprawie.

Jeżeli już pozostajemy przy tradycyjnej formie obchodów – przywitanie przez prowadzącego, hymn, przemówienie, składanie kwiatów – to warto naprawdę zadbać by to, w czym mamy brać udział w takim dniu, było na dobrym, a przynajmniej nie odstręczającym lub żenującym poziomie.

Szkoda, że „pan prowadzący” nie był ze Szczecinka. Tak myślę, bo się nie przedstawił, a widziałam go po raz pierwszy. Sprawiał wrażenie, jakby nikogo z witanych osób nie znał, a zaproszenie do udziału w pikniku „na placu miejskim” – o miejscu w parku przed muszlą koncertową nikt ze Szczecinka tak nie powie – rozwiewało wątpliwości. Ogólne wrażenie uzupełniała charyzma na poziomie magazyniera „z MZBMu”.

Szkoda, że list wice(!)wojewody  (pan wojewoda nie był łaskaw?) odczytał ktoś, kto czytać nie umie (nazwisko litościwie pominę) i szkoda, że w ogóle do tego doszło. Przypuszczam, że zrobiono to po to, by urozmaicić przebieg uroczystości, lecz skutek…

Ale co tam, młodzieży nie było, więc przykładu brać nie będzie.

Prawdziwym dramatem było jednak nagłośnienie. Dudniło i sprzęgało od początku i żaden z kręcących się „na zapleczu” panów nie umiał sobie z tym poradzić.

Przekierowywali, regulowali, podchodzili i odchodzili – i nic. Albo było za cicho, albo łomot. Zdesperowana pani poseł próbowała nawet mówić bez mikrofonu, ale nie był to dobry pomysł, bo dysponuje raczej ciepłym i łagodnym altem, a nie donośnym barytonem.

Nieoczekiwanie w sukurs organizatorom przyszedł obecny na uroczystości (chyba nie służbowo?) dyr. Muzeum Regionalnego I. Markanicz. Podszedł, popatrzył, użył właściwego potencjometru i było od razu lepiej. W końcu facet „pół życia” spędził w mediach, to się zna.

Pani poseł, to dobrze, że Pani czuje się odpowiedzialna za obchody Dnia Wojska Polskiego, ale niech Pani bierze do tego „naszych”.

Albo przynajmniej kompetentnych.

Anna Nowak

 

Komentarze

comments powered by Disqus

Popularne tematy w dziale Opinie