logo iszczecinek.pl

Polecamy Baja Szczecinek wystartował [ZDJĘCIA, WIDEO, RELACJE NA ŻYWO] Park będzie powiększony w stronę Trzesieki Pomorski Ośrodek Maszynowy „POM-EKO” zatrudni Polecamy

Ten pomysł zrodził się dawno - rozmowa ze starostą Krzysztofem Lisem

03.04.2017 13:29
A A A
Zdjęcie do artykułu Ten pomysł zrodził się dawno - rozmowa ze starostą Krzysztofem Lisem
fot. Starostwo Powiatowe w Szczecinku

Panie Starosto kiedy i jak zrodził się pomysł aby takie przedsięwzięcie zrealizować?

W zasadzie o takim przedsięwzięciu myślałem już kilka lat temu, kiedy nie pozwalały na to przepisy. Przypomnę, że ośrodki egzaminacyjne zgodnie z ustawą mogły funkcjonować w miastach wojewódzkich lub miastach, które kiedyś były wojewódzkie, stąd Szczecin i Koszalin. Ustawa zmieniła się około półtora roku temu i w jej myśl ośrodki egzaminacyjne mogły zacząć funkcjonować nie tylko w miastach wojewódzkich i byłych wojewódzkich, ale również za zgodą samorządów regionalnych w innych miastach, pod warunkiem, że te spełniałyby określone standardy.  A więc mówiąc krótko, sam pomysł przyświecał mi już dawno, jeszcze w poprzedniej kadencji, ale ze względu na wspominane wcześniej przepisy nie mógł być zrealizowany. Kiedy te się zmieniły natychmiast zacząłem lobbowanie i działania zmierzające do tego aby taki ośrodek w Szczecinku powstał i było to około półtora roku pracy.

Pomysł to jednak nie wszystko. Do współpracy musiał Pan zachęcić Zarząd Województwa i  Wojewódzki oraz Zachodniopomorski Ośrodek Ruchu Drogowego.  

To prawda. Z pierwszym wnioskiem wystąpiłem do WORD- u Szczecin i muszę przyznać, że spotkałem się z bardzo dużą przychylnością pana dyrektora Cezarego Tkaczyka. Również bardzo przychylny pomysłowi był wicemarszałek województwa Tomasz Sobieraj. Nieoceniona okazała się pomoc Adama Wyszomirskiego radnego sejmiku naszego województwa oraz dobra wola pana Eugeniusza Romonowa, dyrektora ZORD-u Koszalin. Gdyby nie ona i okazałoby się, że pan dyrektor nie jest zainteresowany realizacją takiego projektu trudno byłoby cokolwiek wymóc. Nie ukrywam, że musiałem dokonać dokładnej i solidnej  analizy argumentów, aby wspomnianych panów do swojego pomysłu przekonać. W swoim wystąpieniu podkreślałem, że średnio pierwszych egzaminów zdaje ok. 2600 kursantów, z czego 1600 w Pile, a 1000 w Koszalinie i innych ośrodkach. Należy również  w tym miejscu otwarcie sobie powiedzieć, że nie wszyscy przecież zdają za pierwszym razem. Stąd bardzo istotny argument, że opłaty z tego tytułu zamiast zasilać budżet naszego województwa głównie zasilają budżet województwa wielkopolskiego. Drugi argument był taki, że skoro środki odpływają, to nie ma odpisu na Wojewódzką Radę Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. Ponieważ część środków, którymi dysponuje zarówno WORD jak i ZORD obligatoryjnie jest przeznaczanych na rzecz wspomnianej Rady, której nawiasem mówiąc jestem członkiem,  w celu poprawy tego co jest związane z bezpieczeństwem w ruchu drogowym. A zatem o tyle jesteśmy mniej zasobnie jeśli chodzi również o te środki finansowe. Natomiast trzeci argument był taki, że jeżeli dzisiaj nasze szczecineckie szkoły jazdy na miejsce egzaminów mają do wyboru Piłę lub Koszalin, to oczywistym jest, że kursanci muszą dokonywać dodatkowych opłat, ponieważ muszą się uczyć w mieście, w którym będą zdawać egzaminy. W konsekwencji koszt całego kursu jest po prostu droższy. A zatem  konkluzja była oczywista: Jeżeli egzaminy odbywałyby się w Szczecinku to kursanci płaciliby mniej i szkoły jazdy powinny – choć nie wiem czy to się zdarzy - mieć mniejsze opłaty z tytułu tych szkoleń, ponieważ siłą rzeczy będą wiele jazd odbywać na miejscu. I to były podstawy do tego aby podjąć działania związane z możliwością uruchomienia oddziału terenowego w Szczecinku. 

20 marca zostały uroczyście parafowane ostateczne umowy. Miał Pan też możliwość „podejścia” do części egzaminu praktycznego. Jak wrażenia?

Muszę powiedzieć, że prawo jazdy i to na wszystkie kategorie, nie wykluczając tych umożliwiających prowadzenie samochodów ciężarowych i autobusów posiadam od czterdziestu lat. Zrobiłem co najmniej 3,5 miliona kilometrów, ale zdaję sobie sprawę, że gdyby któremuś z nas kierowców z wieloletnim stażem przyszłoby teraz zdać egzamin, to pewnie nastręczyłoby to pewnych problemów. Oczywiście nie mogłem odmówić sobie możliwości spróbowania przejazdu po obowiązkowym placu manewrowym i nie ukrywam, że miałem pewne trudności w kwestii manewrowania w określonych pasach ruchu (śmiech). Ale to wydaje się jak najbardziej naturalne, bo przecież instruktorzy wykształcają w kursantach pewne nawyki, wpajając zasady o których my starzy kierowcy najzwyczajniej w świecie zapominamy. A po za tym trzeba też otwarcie sobie powiedzieć, że bardzo często jeździmy na pamięć i aby się o tym przekonać wystarczy jedynie wyjechać na ulice naszego miasta, gdzie tymczasowa mała zmiana w organizacji ruchu może być powodem niezłego zamieszania. Pewnie doświadczonym kierowcom byłoby trudno dostosować się do wymogów, z  którymi muszą się zmierzyć ci którzy swoją przygodę za kółkiem dopiero zaczynają, ale myślę, że gdyby naprawdę wyniknęłaby konieczność ponownego podejścia do egzaminu to po prostu wystarczyłoby pewne kwestie sobie przypomnieć i po prostu solidniej się przyłożyć.

Spotkałem się z opiniami, że kursanci, którzy chcą być dobrymi kierowcami powinni zdawać egzaminy w dużych miastach. Jak Pan jako kierowca z wieloletnim stażem, posiadacz wielu kategorii prawa jazdy odniósłby się do takiego stwierdzenia?

Nie zgadzam się z taką opinią, dlatego, że do chwili zanim wprowadzono ZORD-y i WORD-y , czyli do czasu powstania samorządów wojewódzkich tj. 1999 roku ośrodki egzaminacyjne były w każdej miejscowości. Moja żona chociażby zdawała w Barwicach, a doskonale daje sobie radę w większych miastach naszego kraju. Oczywiście ważne jest abyśmy nabywali umiejętności poruszania się w wielkich aglomeracjach, ale to jest już kwestia doświadczenia. Gdybyśmy chcieli podążać dalej tym tokiem rozumowania, to przecież powinniśmy umieć poruszać się  w miastach gdzie jeżdżą trolejbusy, czy chociażby funkcjonują tunele. Oczywistym jest, że takie rozwiązania komunikacyjne nie występują we wszystkich miastach. Czym innym jest poznanie zasad i dobra nauka wynikająca chociażby z oznakowania, a czym innym niezmierne istotne, nabywane z każdym kilometrem doświadczenie o którym wspomniałem wcześniej. No bo przecież co z tego, że jakiś kierowca zdawał egzamin np. w Warszawie kiedy jego samochód przez większość czasu stoi w garażu? Jak można porównać jego doświadczenie z doświadczeniem takich kierowców jak ja, którzy przejechali kilka milionów kilometrów? Uważam, że egzamin można zdać w każdym mieście pod warunkiem, że to spełnia wszystkie wymagane standardy, ale żeby być naprawdę dobrym kierowcą trzeba przez lata zdobywać doświadczenie poruszając się zarówno po drogach szybkiego ruchu jak i zakorkowanych ulicach dużych miast. 

Piotr Rozmus

Komentarze

comments powered by Disqus

Popularne tematy w dziale Aktualności

+ https://www.facebook.com/zpowietrza/ Reklama